wiersze nienapisane

recenzja

  • czwartek, 27 kwietnia 2017
    • Jarosław Mikołajewski mi bruździ

      Bruździ mi i przeszkadza, bo co jakiś czas tracę przez niego ten czas właśnie, podkreślając z mozołem fragmenty jego tekstów, wracam do początku i środka, a niektóre z nich nawet przepisuję do kajetu. Tak jest też z dzisiejszym "Po co czytać wiersze?" w "G.W. Już śródtytuły to nowe (dla mnie) definicje poezji. Np.to, że "poezja łączy sprzeczności..., łączy niepogodzone i niedające się pogodzić". Albo: "Poezja nie ma definicji... Jest jedyną rzeczą albo wymiarem, który nie znajdzie nigdy definicji. Który ucieka rozumieniu". Albo: "Poezja to nieprzystawalność". No, niestety, niezły jest ten J.M. I łobuz.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 kwietnia 2017 12:35
  • środa, 15 marca 2017
    • Perypetie niedogrzebanego nieboszczyka

      Tytuł wpisu nie mój - wziąłem go od Zygmunta Krzyżanowskiego, Polaka na emigracji w Związku Radzieckim, jak sam o sobie mówił.

      Zygmunt Krzyżanowski (1887 - 1950) to Polak, ale pisarz rosyjski, bo pisał przecież przede wszystkim po rosyjsku i był tłumaczem z polskiego (m.in. Tuwima) na rosyjski. Odkryto go niedawno, 50 lat po jego śmierci i jest porównywany do Kafki, Borghesa, Poe, a w Polsce do Gombrowicza i Witkacego. A ja "odkryłem" go dopiero kilka tygodni temu, a i to dzięki Wojtkowi P. Właśnie Wojtek P. pożyczył mi jedną z jego powieści: "Powrót Munchausena" i jest to rzecz niezwykła. Trzeba ją czytać, mając na podorędziu, kartkę papieru i ołówek, bo co chwila są tu myśli i zdania perełki.są także błyskotliwe mini wstawki filozoficzne. A cała rzecz ma wymowę antyradziecką. Powieść nigdy, oczywiście, nie została wydana.

      Ten niezwykły pisarz, eseista, tłumacz, erudyta i poliglota (znał 10 języków) żył i umarł w biedzie i zapomnieniu. Nie wiadomo nawet gdzie został pochowany. Myślę, że gdyby tworzył u nas i po polsku, uczylibyśmy się o nim szkole, miałby swoje ulice, a może i pomniki - żyłby w świadomości nie tylko Polaków przed i po swojej śmierci. Wyprzedzał epokę. Jaka szkoda, że wichry historii zagnały go do Moskwy, gdzie wegetował w jednym pokoiku o powierzchni 6 czy 8 metrów kwadratowych.

      A kilka cytatów z ww. książki będzie - być może - w kolejnym wpisie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 15 marca 2017 18:53
  • czwartek, 28 lipca 2016
    • Mariusz Szczygieł i "Nadzieja"

      Mariusz Szczygieł (facebook - Projekt: prawda) odniósł się do mojego wpisu sprzed kilku tygodni, przytaczając jego fragmenty, i napisał m.in.:

      "Piękna refleksja, Panie Krzysztofie /dziękuję - K.Z./, ale ja w tych "Obcasach" mówię przecież, że brak sensu to jest zadanie i ja do tego zadania włączam pogodę wewnętrzną (...).

      Pod spodem mojej radości i apetytu na ludzi jest przygnębienie tym, że zostaliśmy powołani jako ludzkość w niewiadomym dla mnie celu, pod spodem jest smutek. Szukam dobrych metod na przeżycie i to wszystko o czym Pan pisze ... jest metodą na bezsens (...).

      Mam nadzieję, że dobrze wyklarowałem skutki odczuwania bezsensu".

      Piękne i naprawdę mądre słowa. Mogą rzeczywiście pomóc. Nie tylko Panu.

      Ja też mam "Nadzieję" dla Pana. Tak się jakoś złożyło, że właśnie napisałem już (albo może: dopiero) piąty wiersz w tym roku o tytule "Nadzieja". Jeszcze dziś albo jutro najpóźniej go tu opublikuję. Co prawda nie jest on całkiem a propos, ale...

      Aha, już nie będę pisał, że mnie Pan okradł i zdradził. Nawet z pewną 9chyba wyczuwalną) czułością.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 lipca 2016 13:40
  • piątek, 25 marca 2016
    • Dziękuję, Pani Elżbieto

      Dziękuję Pani Elżbiecie Pendereckiej za Wielkanocne Festiwale Ludwiga van Beethovena i za jej odkrycia.

      Dzisiaj kończy się już 20 Festiwal Pani Pendereckiej. Festiwal ten to na pewno wielkie święto dla prawdziwych melomanów, a dla mnie - ignoranta muzycznego - zawsze jakąś przygodą. W tym roku taką przygodą i odkryciem dla mnie była Litewska Orkiestra Kameralna (Lithuanian Chamber Orchestra) pod kierownictwem Siergieja Kryłowa, który był także skrzypkiem-solistą. Zagrali na Zamku Królewskim "Cztery pory roku w Buenos Aires" Astora Piazzolli i "Cztery pory roku" Antonio Vivaldiego.

      Żeby się jakoś choćby trochę przygotować postanowiłem posłuchać na You Toubie tego pierwszego utworu, w wykonaniu dosyć znanej orkiestry. No, i byłem trochę zaniepokojony, że się wynudzę. Okazało się, że litewska zespół kameralny zagrał to genialnie (wg mnie, laika) i ze 2 razy lepiej (znowu wg mnie) niż tamci You Touba. Dla mnie wielka niespodzianka i odkrycie, bo - być może - znawcy już wcześniej docenili tę orkiestrę.

      Brawo Orkiestra z Litwy! Brawo Pani Elżbieto!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 25 marca 2016 20:25
  • środa, 23 marca 2016
    • Kuczok, jak Nikolic

      Wojciech Kuczok wielkim draniem jest, bo - jeśli dobrze pamiętam - nie jest kibicem Legiuni mojej. To jest tym bardziej przykre, że łobuz naprawdę dobrze pisze. I nie mówię tu tylko o jego powieściach, ale o felietonach i recenzjach. No, właśnie recenzje. Wczoraj w "G.W." ukazała się jego recenzja książki Ryszarda Koziołka -  "Dobrze się myśli literaturą". Dla mnie bomba. Prawie każde zdanie to perełka. Machinalnie wziąłem ołówek i zacząłem podkreślać co smakowitsze kawałki. Zebrało się dużo tego. Co zdanie, to trafienie (we mnie).

      Żeby mu się w głowie nie przewróciło, daję tu cytat nie jego, lecz autora recenzowanej książki, odnoszący się do arcydzieł literackich: "Wszystko jest zrozumiałe, a człowiek wciąż się dziwi". Chciałoby się zadedykować go tym wszystkim młodym poetom i krytykom literackim, którzy tak napadli na Andrzeja Franaszka i pośrednio na mnie, za artykuł tegoż Franaszka sprzed chyba 2 lat, w którym autor zarzucał młodej polskiej poezji niezrozumiałość, sztuczki lingwistyczne itp. Dziękuję, panie Wojciechu.

      Tylko jaką kategorię wpisu tu dać? Recenzja recenzji?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 23 marca 2016 15:51
  • poniedziałek, 26 października 2015
    • Intrygujące

      "Wiersze dobrze się łączą z knajpami" - przynajmniej w wykonaniu Sławomira Płatka. A tomik, o którym będzie mowa, rzeczywiście jest okołoknajpiany, ale w dobrym znaczeniu.

      "Wiersze dla Sophie Marceau i innych kobiet z którymi spałem", to zbiorek wierszy, którym "odkryłem" Sławomira Płatka. Odkryłem dla siebie, bo - jak się okazuje - jest on dosyć znany w środowisku, a nawet podobno zasiada w radzie programowej pewnego czasopisma literackiego, albo w jakimś podobnym gremium. Nie w kij dmuchał więc.

      Określenie: "wiersze okołoknajpiane", to nie zarzut, czy przytyk, ale najkrótszy ich opis. No, i są naprawdę dobre i właśnie intrygujące. Gratulacje i trzymam kciuki. Żeby się tylko nie zmanierował.

      A sam tomik, jego forma graficzna i techniczna, to też coś fajnego, co może być rarytasem bibliofilskim. Wszystkie wiersze napisane na starej maszynie do pisania, a nie na komputerze. Kartki w kratkę, w jedną linię i do rysunków, jak wyrwane z zeszytów szkolnych z lat 80-tych. Okładka z szarego pakowego papieru, a całość zszyta zszywaczem.

      Czekam co i kto wyrośnie ze Sławomira Płatka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 października 2015 15:00
  • środa, 30 września 2015
    • Wyznanie miłosne prawie

      Od tygodni zbierałem się, żeby napisać o Nim, a właściwie o moim prawie pensjonarskim zauroczeniu.

      Wojciech Kass, bo o nim mowa, to jedna z niewielu osób, które mnie w ostatnich latach właśnie zauroczyły. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że prawie nikogo z tzw. branży kulturalnej nie znam osobiście, nikogo przez kilka godzin nie słuchałem, nie rozmawiałem mniej lub bardziej prywatnie. A on jest nie tylko poetą, ale i krytykiem literackim, eseistą , chyba też wykładowcą i - być może - kimś jeszcze, pomijając Pranie.

      Wiedziałem, że dobrze i pięknie pisze - od czasu do czasu przeczytałem gdzieś jakiś jego wiersz, systematycznie zagłębiałem się w jego kroniki z Prania w "Toposie" i z tej pięknej prozy poetyckiej zdarzało mi się przepisać do podręcznego kajetu jakiś błyszczący fragment, jakiś kolorowy kamyk.

      No, a niedawno słuchałem go przez wiele godzin podczas warsztatów poetyckich w Kobylnikach, także po zajęciach i przez 3 - 4 godziny w czasie wspólnej podróży do Warszawy. I ciągle wracam to tego, i nie mam słów. Facet jest niesamowity, bo nie tylko pięknie pisze, ale też jak mówi!. Wiedza, warsztat, talent i niesamowita charyzma. Wyczuwa się też jakieś wewnętrzne ciepło. Uf, wystarczy.

      Wczoraj zobaczyłem na okładce nowej "Twórczości", że w środku są jego wiersze. Odłożyłem przestraszony i znowu wróciłem, ale tym razem do spisu treści i... odłożyłem. Jednak po paru godzinach kupiłem, przyniosłem do domu, schowałem pod gazetę, a dzisiaj zdobyłem się na odwagę. I odczuwam całym sobą jakąś delikatność i subtelność tych wierszy, jakąś czułość.

      P.S.: W drodze do Warszawy Kass nagle zapytał: "A Pana wiersza, to chyba nie było na warsztatach?". Trochę zabolało. Nawet, łobuz, nie pamiętał.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wyznanie miłosne prawie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 30 września 2015 11:23
  • niedziela, 13 września 2015
    • Z racji nienajgorszych wierszy

      Z racji nie najgorszych (ale i nie najlepszych, niestety) zaproszenie do udziału w XXVII Ogólnopolskich Spotkaniach Pokoleń w Pałacu w Kobylnikach i Kruszwicy.

      Bałem się, z uwagi na mój pierwszy raz w tego rodzaju imprezie i w ogóle w spotkaniu z poetami i krytykami, ale też z powodu swojej osobności, wynikającej mniej z wyboru, a bardziej nieumiejętności poruszania się w środowisku, czyli po prostu z gamoniowatości.

      Minął już tydzień, a ja dalej w euforii. Czy to zasługa organizatorów, programu, spotkanych ludzi i rozmów, z powodu magii miejsca? Pewnie wszystkiego po trochu. Dla mnie bomba! Nie umiem niczego wyróżnić, ani pominąć. Ciągle wspominam warsztaty z Kassem i Dakowiczem, wzruszające spotkanie z czytelnikami, długie nocne rozmowy z poznanymi ludźmi. Ludzie, co za ludzie tam byli! Zawroty głowy od wszystkiego. Dlaczego unikałem takich miejsc i wydarzeń?!


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 września 2015 12:19
  • poniedziałek, 07 września 2015
    • Z listu do M.

      Są poeci uwierający, niedający spokoju. Takim jest Marcin Konrad Lewiński. Jest.

      Drogi M.,

      Niepokoisz mnie i męczysz. Może zgrabniej byłoby napisać: uwierasz.

      Na początku znielubiłem Ciebie. Nie wiem dlaczego. Pewnie coś było w Tobie, co mnie drażniło, a może bardziej we mnie, bo po jakimś czasie naszedł na mnie jakiś niepokój (w związku z Tobą) i - co gorsze - poczucie zagrożenia i... mniejszości.

      Męczysz mnie, bo znowu wracam do Twoich wierszy, co w innych przypadkach nie zdarza się zbyt często. "Wracam do Twoich wierszy" - to spora laurka, ale nie wdrapuj się, proszę, na szafę, to znaczy na cokół.

      Tak - przyznaję - w pierwszej chwili Twój "wstrząs anafilaktyczny" uznałem zaledwie za wiersz "konkursowy", bo taki duszoszczypatielny, pod publiczkę. Uwziąłem się też na końcówkę: "...pożegnaj ode mnie producentów wszystkich cholernie dobrych czekoladek na całym świecie i mamę". Przyczepiłem się przede wszystkim do tych producentów", bo przez swą nieuwagę i swoje uprzedzenia uznałem, że Ty też czepiasz się ( na pewno, mądrzej, zgrabniej, subtelniej) wszystkich niedobrych producentów, ohydnych korporacji, globalizacji, komercji, a świat i lud czysty cierpi. Przyznaj, drogi M., że za dużo tego w tzw. młodej, niby gniewnej "poezji". Rzygać się chce z tego cwaniactwa autorów i naiwności wszelkiej maści jurorów, redaktorów, wydawców.

      Po kolejnym czytaniu włażę pod stół i odszczekuję, także dlatego, że nie potrafiłbym poprawić tej końcówki. Ale i tak wolę Twój "debiut (z Josifa Brodskiego Debiut)", bo bardziej uniwersalny, ogólny i cholera wie co jeszcze. Mniej grany na uczuciach, chociaż to głupi zarzut.

      Powtórzyłeś ze dwa razy, że żałujesz napisania pierwszego wiersza, że żałujesz wciągnięcia siebie do poezji. Bałem się zapytać: dlaczego, choć i tak nie było czasu i miejsca na dłuższą rozmowę. Bąknąłem tylko, że poezja i tak by Ciebie dopadła - może za rok, za pięć, za dziesięć. I dodałeś kolejną cegiełkę do mego niepokoju.

      I na koniec pytania wcale nie do Ciebie: Czy M. będzie większy? Czy nie zadręczy, nie zamęczy samego siebie?

      P.S. To będzie też trochę, troszeczkę Twoja wina, jeżeli większość swoich nowych wierszy wyrzucę do kosza, a książki (swój ostatni tomik) będę palił, jak Paryż. To jednak, drogi M., trochę boli.

      Uwaga, uwaga - jest taki Poeta, który nazywa się Marcin Konrad Lewiński.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Z listu do M.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 września 2015 19:28
  • piątek, 13 marca 2015
    • "Migotania" - laika okiem

      "Migotania" Nr 4/2014 okiem głąba.

      Poezja:

      Podoba mi się wiersz "Nie bój się" Marty Fox. "...Nie bój się po stracie, nie bój się ciszy,/ bo ona się uśmiecha wspominając/ to co było w domu - kota, który się przeciągał,/ gładzenia książek, zapach herbaty, melodia czajnika...". Ładne, wzruszające, mądre. Redakcja czujnie wyeksponowała właśnie ten wiersz na pierwszej stronie, bo 5 pozostałych ze str. 6 jakoś nie przemawia.

      Podoba mi się wiersz "Wnętrze" Karoliny Grządziel; 6 innych dużo, dużo mniej.

      Bardzo piękne wiersze Anny Krenz w Arkuszu Poetyckim. Naprawdę myślące wiersze, no, i do myślenia. To samo mogę powiedzieć o niektórych wierszach Anny Bernat. Aż chciałoby się więcej. "Tańcząca na lodzie" Marty Klubowicz" - rzecz dobra, wzruszająca, do zamyśleń.

      Aż 8 wierszy Karola Maliszewskiego - znanego poety, krytyka, krytyka, recenzenta, autorytetu dla wielu... Żaden wiersz do mnie nie trafia. No, ale napisałem, że będzie tu "okiem głąba". Wiem, że nie znam się na współczesnej polskiej poezji i nie jet kokieteria. Biorąc pod uwagę te zastrzeżenia, te wiersze słabiutkie, to wielkie nic.

      Felieton

      Felietony Marka Waszkiewicza (znowu autorytet) i Piotra Gajdy bardzo podobne. Lepszy (wg mnie) jest "sfrustrowany poeta w dryfie" Gajdy, bo Waszkiewicza, to właśnie jakieś frustracje tylko.

      Proza

      Grzegorz Kociuba - "Księga przebudzeń" "...Minęło dwa tysiące lat, gdy Jezus po tej ziemi chodził, głosił, cierpiał i umarł, a my wciąż nie potrafimy pojąć, że aby zmienić ten świat, trzeba być trochę... nie z tego świata". Dla tego jednego materiału warto było zerknąć do "Migotań". Ciekawa proza Beaty Zdziarskiej pt. "Ave Maria". Dobra bardzo.

      To na tyle byłoby o "Migotaniach" nr 4/14. Wiem, że nic nie napisałem o recenzjach. Jak będzie o tomiku "Wieczory, popołudnia...", to nie omieszkam i o recenzjach (taki żart).


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 13 marca 2015 15:11

Kanał informacyjny