wiersze nienapisane

prosta historia

  • niedziela, 11 marca 2018
    • Elegia o ząbku

      Poemat o ząbku

      Pod Kopenhagą, rzecz raczej rzadka,

      mieszkała sobie Natka-Szczerbatka.

      I miała latek niecałe pięć.

      O niej napisać mam dzisiaj chęć.

      Mam chęć napisać, bo to jest gratka -

      była Natalia, a jest Szczerbatka.

      Jest bardzo ładna i bardzo mądra,

      nawet mądrzejsza niż ryba flądra.

      Jeździ na nartach, gra w piłkę nożną,

      chociaż na co dzień jest dość ostrożną.

      I ładnie śpiewa, i pięknie tańczy,

      a przy okazji Filipa niańczy.

      Bo jest też Filip - zuch-wiercipięta,

      co nie wyrabia się na zakrętach.

      Wpada na ścianę, uderza w wieszak,

      wtedy Natalka brata pociesza.

      Ma też mamusię i swego tatę

      oraz ogródek, w ogródku chatę.

      Jest babcia z dziadkiem - hen aż w Warszawie,

      co lubią czytać książki przy kawie.

      W przerwach czytania myślą o wnukach:

      "Kiedy Natalka do drzwi zapuka?".

      Dziś pół Kastrupa całkiem szaleje -

      Regice Skacze, a Per się śmieje.

      Bo wypadł Natce ząbek w przedszkolu,

      całkiem niedawno przed salą w holu.

      Regice nie chce dziś iść do kina,

      a Per zapomniał siąść do pianina.

      Nawet w łazience cieszy się gąbka,

      no bo Natalka zgubiła ząbka.

      Cieszy się szafa, cieszy odkurzacz,

      że cud-Natalka już taka duża.

      Cieszy się Tarnby, szaleją Kielce,

      no a Natalia jest dumna wielce.

      Do tego stopnia, że nawet Alma

      sądzi, iż Natce odbiła palma.

      Patrzy na Natkę mama Joanna:

      "Jaka już duża z Natalii panna!".

      A księżyc w górze do gwiazdek woła:

      "Natka bez ząbka - niedługo szkoła!".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 marca 2018 11:41
  • piątek, 31 marca 2017
  • sobota, 18 lutego 2017
    • Głupi

      Wiem, że nic nie wiem. Co chwila człowiek na tym łapie. I jest to przygnębiające. I wkurza się, denerwuje, czasem wścieka. Ale najgroźniejsi, najbardziej denerwujący są ci, którzy nie wiedzą że są bezdennie głupi. Jest takich mnóstwo - mam wrażenie, że coraz więcej. Osaczają nas ze wszystkich stron i na każdym kroku. I brylują. Wściekłość i bezsilność.

      A tak w ogóle, to jesteśmy coraz głupsi. Z badań wynika, że  spada u ludzi IQ o 0,25 do 0,89 co dziesięć lat. Na dodatek ci najwyższym IQ mają mniej dzieci, niż pozostali (za I. Cieślińską z G.W.).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      sobota, 18 lutego 2017 20:50
  • środa, 14 grudnia 2016
  • wtorek, 16 sierpnia 2016
    • Kolega Szymborskiej

      Dobrze być kolegą Szymborskiej. Oj, jak dobrze. Ale jak do tego doszło?

      Otóż, faktem jest że na okładkach moich 2 tomików stoi napisane, iż zadebiutowałem (w zamierzchłych czasach) w tygodniku "Radar" i miesięczniku "Nurt". Właśnie "Nurt" ukazywał się, chyba do końca lat 80 tych w Poznaniu. Mam tam miłych znajomych. I jeden z nich, Grzegorz R., z którym dobrze mi się rozmawia nie tylko o teatrze, zerknął na okładkę "Bardzo mi przykro, proszę pani" i krzyknął: "Jesteś kolegą Wisławy Szymborskiej!". I się zaczęło. Najpierw zaprosił mnie na obiad do - nomen omen - "Poezji" na Książęcej. Tam wpatrzony we mnie jak w obraz, co nigdy się nie zdarzało, zaczął wyjaśniać bardzo podekscytowany: "Za komuny robiłem w kulturze we władzach wojewódzkich Poznania i dobrze pamiętam tamten "Nurt". Tam - pamiętam publikowała swoje wiersze też przyszła noblistka. I to w tym samym czasie co ty! Krzysztof, tam byle kogo nie drukowali! Dlaczego tyle lat ukrywałeś, że publikowałeś razem z Szymborską?!".

      I tak to poleciało. Zdobyłem szacunek u kolegi, było parę obiadów w wypasionych knajpach, sporo wypitych butelek wina z wyższej półki. Czyż nie warto być kolegą Szymborskiej? Nie bez znaczenia jest też możliwość opowiedzenia tej, chyba fajnej, anegdoty.

      P.S.: Na pewno Szymborska publikowała swoje utwory w "Nurcie", ale nie wiem czy rzeczywiście w tym samym czasie, co ja. I najważniejsze: Ona na pewno była proszona przez redakcję, żeby coś przysłała do druku. Moje wiersze zostały wydrukowane w rubryce :Wiersze Nadesłane". Różnica więc ogromna i nie ma mowy o "koleżeństwie" Dla mnie to był i tak sukces, bo przecież nie wszystkich drukowali.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 sierpnia 2016 16:24
  • niedziela, 01 maja 2016
    • Mariusz Szczygieł - nóż w plecy

      Od wczoraj męczy mnie Mariusz Szczygieł. Nie mogę sobie znaleźć miejsca przez niego. Zdradził mnie i okradł.

      Do wczorajszego przedpołudnia był dla mnie jedną z niewielu osób, których podziwiałem i zazdrościłem im za wewnętrzne ciepło, niezwykłą pogodę ducha, jakąś rozświetloną serdeczność - nie tylko zewnętrzną, ale i wewnętrzną dla siebie samego. Ciepło, pogoda, uśmiech - to był on. Cały.

      A tu nagle czytam w sobotnich "WO", że on - właśnie On - uważa, że nasze życie nie ma żadnego sensu. Że miał okresy (domyślam się, że po jakichś naprawdę dramatycznych przeżyciach), gdy nie wiedział co ze sobą zrobić, że był w jakimś stuporze. Chodził bez celu godzinami po centrum handlowym, siedział godzinami bez ruchu w kawiarniach itp. Mówi w tym wywiadzie też o rozpaczliwej samotności i "utknięciu w bezczasie". Każdy inny, ale - do cholery! - nie "mój" Mariusz Szczygieł. I tak to ukradł mi, łobuz, wizję i wyobrażenie pewnego wzoru. I wbił nóż w plecy. I psuje mi już drugi dzień.

      No, i przez niego następnym wpisem będzie ukrywany przez lata wiersz.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Mariusz Szczygieł - nóż w plecy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 maja 2016 20:14
  • wtorek, 15 grudnia 2015
    • Daje Kopa!

      Niedawno były urodziny Staszka. Poniżej "Dytyramb". Przy okazji przeprosiny dla Tomka.

      DYTYRAMB DLA STASZKA

      (niczym hymn dionizyjski)

       

       

                Popełniając wielki faux-pas,

                mówił jełop do jełopa:

                „Oj, to dużo roków kopa”.

                Nie wie jełop, ćwok i żopa,

                że to żaden wiek dla chłopa.

                Wie to nawet antylopa,

                przeskakując pracza-szopa,

                oczywiście stylem flopa.

                Wie  ten bank, co tnie po stopach,

                ci od węzła Konotopa,

                spod Hajnówki flamy popa

                z cud-tyłkami sponad mopa

                i Joanna – żona chłopa…

                Głośno woła Europa –

                - i na gazach, i na ropach –

                SZEŚĆDZIESIĄTKA  DAJE  KOPA!

       

                „Lotos”, 27.11.2015 r.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 grudnia 2015 20:38
  • niedziela, 15 lutego 2015
  • czwartek, 29 stycznia 2015
    • 473 torebki

      Przepraszam tych, którzy pomyśleli o imponującej kolekcji torebek - dodatków do damskiej garderoby. Chodzi o to, że mam już 473 torebki z cukrem (kwadratowe, ruloniki, z kostką w środku, okrągłe, no i osobno cukier biały i brązowy. Ostatnio zasilili mnie Basia, Tomek, Ela, no i jak zawsze niezawodni: B.R. i S. K.

      Kto sprawi, że dobiję do 500? Pozdrowienia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 stycznia 2015 16:03
  • czwartek, 08 stycznia 2015
    • Czarna lafirynda

      "Czarna lafirynda,

      po domu się szwynda.

      Ojczyzna jej dynda.

      Ktoś radę mi z Chin da? (cytat z wiekopomnego dzieła nieznanego artysty).

      Co z tego, że ma piękne zielone oczy, jest gibka i zgrabna. Co z tego, że potrafi być przymilna i siadać na kolanach. Co z tego... Jest zaborcza i robi co chce, jak nie przymierzając Putin. Anektuje całe przestrzenie, przeszkadza. Jest namolna i uciążliwa.

      Siadam do gazety - rozwala się na niej. Chcę coś wreszcie napisać - kładzie się na klawiaturze i każe się głaskać. Itd., itp. Czarna lafirynda - kotka, zwana przez innych Groszkiem.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 stycznia 2015 15:55

Kanał informacyjny