wiersze nienapisane

Wpisy

  • piątek, 13 lipca 2012
    • Nasze (tchórzy) miejsce pod płotem

      Tym razem bez komentarza, historyjki, wstępu - tylko od razu wiersz:

       

       

       

       

      NASZE MIEJSCE

       

             Tak od prawa do lewa

             i od lewa do prawa.

             Znów obsiedli,

             jak sępy na agawie,

             stoły prezydialne,

             kieraty nieczynnych kopalni,

             czołobitne biurka,

             by fałsz

             dowieść półprawdą,

             unieważnić wszystkie

             wyrządzone krzywdy,

             niedotrzymane obietnice…

       

                Deszcz gra

                w kamiennych gargulcach,

                plamy wilgoci powoli,

                powoli wchłaniają kolory.

                Czają się cienie

                po okapach i dni

                nam twardnieją

                od wstydu

                i od niepokoju.

       

             Rozsiedli się znowu,

             z przylepionym,

             jak zawsze, uśmiechem,

             by wzmóc zaufanie

             do własnej nienawiści,

             żeby uzasadnić

             w miarę spójnie

             strzały w plecy

             i jak nie popełniać

             błędu wybaczania,

             jak nie odpuścić,

             nie popuścić o krok

             i tak ujadać, ujadać

             bez końca i gryźć.

       

             Nasrali nam –

             pamiętasz  – na środku

             i na początek

             w salonie, alkierzu

             lub pokoju gościnnym.

             - „Toż to pewnie –

             mówiłeś – dziwny wybryk

             (happening?) odstających ludzi.

             Dajmy i im szansę,

             bo mieli – być może –

             do tej pory po górkę

             w przekraczaniu

             skostniałych ograniczeń

             w naszych czasach nudnych

             powszechnej szczęśliwości”.

       

             Dałeś palec – obcięli

             i ogryźli do samej

             kości białej.

             Dałeś rękę,

             podałeś – to samo.

             I czekamy, i czekasz.

             Przełykamy to wszystko

             z niesmakiem.

             Dzielisz włos na czworo,

             tłumaczysz i łudzisz się,

             że na tym poprzestaną.

             Jakby całe zło

             na tym świecie

             już zostało zrobione.

       

             Poszerzamy granice

             słabości –

             ci posuną się dalej.

             Dobrze przecież wiesz,

             nie przeczuwasz, wiesz.

             Użyteczni (chwilowo)

             idioci, oglądamy się

             tęsknie na siebie:

             może ty, może on.

                Wstań wreszcie!

                Rusz dupę! Wstań!

                Najwyższy już czas!

             - Nic z tego. Już czas?

             I siedzimy, kapcie,

             w łapciach, i skomlimy,

             skomlimy bez końca

             w wygodnej do niedawna

             poprawnej uległości.

       

             Samobójców chowali

             kiedyś byle gdzie

             w niepoświęconej ziemi,

             byle jak.

             Nasze miejsce

             pod płotem zaklepane

             pośród zwiędłych badyli,

             starych opon, łopianów,

             sterty śmieci i petów

             tanich papierosów.

             Przecież wiesz,

             już wiesz –

             nie tak łatwo

             to życie oszukać.

             Więc wypisani

             z tego życia, apostaci,

             prośmy chociaż tymczasem,

             prośmy o zwyczajne

             zapomnienie.

       

                …Czają się cienie po okapach,

                deszcz gra w kamiennych gargulcach.

       

       

       

             Czarna 2002 – Warszawa 2006 r.

       

       

       

       

       

         

       

       

       

       

       

       

       

         

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 13 lipca 2012 14:31
  • środa, 11 lipca 2012
  • wtorek, 03 lipca 2012
    • "JAK ŻYĆ, PANIE PREMIERZE?"

      Jak żyć, Panie Premierze, po EURO? Jak żyć?

      Jak żyć powtórkami w telewizji, "brzozą" i "ja panu nie przerywałem"?

      A tak niedawno:

      - Do przyjaciół mlaskali    przyjaciele (wiadomo: żurek, pierogi, bigos...);

      - Grecka Kallypygos (Pięknotyła), co nie tylko pięknotyła była;

      - Śliczna Czeszka zamiatająca warkoczem tabuny spojrzeń spod Pałacu;

      - Mokra Włoszka uwypuklona niebezpiecznie tu i ówdzie po deszczu;

      - Zielone Wyspy radości, Hiszpanie w tulipanach, Holendrzy we flamenco...

      Eh...

      Ale wrócą tu wszyscy. Powrócą. Właśnie o tym jest załączony wiersz.

       

      POWRÓCISZ TU

             Twoje miasto

             przeciąga się teraz

             pewnie zmierzwione

             niedawnymi snami

             i budzi się, budzi powoli

             wraz z Tobą

             pod pierzyną chmur.

             A Ty? – Zawracasz

             kijem Wisłę

             i… powracasz,

             gdzie nadzieja

             nie ginie wraz

             z rozczarowaniem.

       

                A tu kapią

                na Narodowy,

                Łazienki, Wilanów

                i Krakowskie Przedmieście

                łzy Świętego Wawrzyńca.

                Już po.

                Lecą na Nowy Świat,

                Plac Trzech Krzyży

                i na Belwederską

                paciorki perseid,

                jakby nimfy im dały

                skrzydlate sandały.

                (powrócisz tu).

       

             Pod dachami

             swoich miast,

             nad chmurami

             nanizasz na warkocze

             świetliste kamyki

             i wracasz tu, powracasz,

             gdzie nawet gdy

             zamiera muzyka,

             to rozbrzmiewa tło.

             Powracasz, gdzie właśnie

             nadzieja nie ginie

             wraz z rozczarowaniem.

       

       

             Warszawa, 2012 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „"JAK ŻYĆ, PANIE PREMIERZE?"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 lipca 2012 13:26
  • czwartek, 28 czerwca 2012
    • Poprawiam Szymborską

      Dezynwoltura? Tupet? Bezczelność? Przepraszam Teresę Walas i Michała Rusinka (wiadomo), wszystkich uczonych mężów i uczone żony, nawet Janusza Rudnickiego (wczorajsza "Gazeta"), J. Szczęsną i A. Bikont (j.w.). Wszystkich.

      Na Dzień Ojca dostałem "Wystarczy" Wisławy Szymborskiej, którą uważam za jeden z nielicznych naszych skarbów narodowych. I - patrząc n.p. na Włochy, gdzie wariują (i słusznie) na jej punkcie - uważam właśnie za jeden z niedocenionych do końca przez nas skarbów. 

      Ale stało się: Zacząłem czytać i... poprawiać. Może "poprawiać" powinno być jednak wzięte w cudzysłów.

      Już w pierwszym wierszu tego zbiorku "Ktoś, kogo obserwuję od pewnego czasu" w końcówce:

      "...Raz znalazł... klatkę po gołębiach,

      zabrał ją sobie

      i po to ją ma,

      żeby pusta została".

      A ja piszę:

      by została pusta.

      lub

      by pusta została.

      W drugim wierszu ww. tomiku "Wyznania maszyny czytyającej" też w końcówce:

      "...To nie przechwałki -

      czytam nawet lawę

      i kartkuję popioły..."

      wyrzucam "i"

      czytam nawet lawę,

       kartkuję popioły.

      Wystarczy?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 czerwca 2012 14:31
  • środa, 20 czerwca 2012
    • Kolejna wyprawa wakacyjna

       Po zeszłorocznej Operacji "Jura - znów w przygodę dajem nura", wcześniejszej Operacji "Pierwsze Piasty przede wszystkim dla niewiasty", Operacji "Lużne gacie - Roztocze i Podkarpacie", Operacji "Sitwa" - zamki, krzyżacy, rybitwa - w tym roku wybieramy się na środkowe Kresy, czyli na Białosocczyznę. Temat najbliższej wyprawy: Operacja "Kresy - cerkwie, meczety, ekscesy..." 

      Jest to wstępny plan wyprawy. Jeśli ktoś mi o czymś przypomni, podpowie, to chętnie coś zmienię. Może coś przegapiłem? A Może możecie polecić mi jakieś fajne miejsca obiadowe? Będziemy mieszkać w wynajętym pokoju w akademiku w Białymstoku, ale w końcówce chcemy gdzieś się przenieść na np. 3 dni leniuchowania, czytania książek i gazet, picia dobrej kawy. Macie coś na oku?

      OPERACJA ”KRESY” – CERKWIE,  MECZETY, EKSCESY…

      21.07.12 (sobota)

      - 10.00 – wyjazd z Warszawy

      Szumowo – 124 km

      - Kościół NMP

      - Drewniana synagoga

      Wądołki Borowe – 8 km

      - zespół dworski

      Poryte-Jabłoń - !3 km (w Zambrowie w lewo)

      - neorenesansowy dwór z XIX w,

      - grodzisko Xii w.

      Tykocin (w Jeżewie 9 km w lewo)

      - barokowa synagoga

      - zamek Zygmunta Augusta

      - klasztor Bernardynów

      - kirkut, dom talmudyczny

      - obiad w Rest. „Tejsza” (koza)

      Choroszcz – 14 km

      - Pałac Branickich

      - barokowy zesp. Klasztorny dominikanów

      - dawna fabryka sukna Moesa

      Białystok

      - zakwaterowanie, kolacja

      22.07.12 (niedziela)

      - spacer po deptaku (Lipowa i okolice)

      - kościół św. Rocha

      - pałac Nowika

      - cerkiew Mikołaja Cudotwórcy

      - ratusz, bazylika Wniebowzięcia NMP

      - Osiedle Bojary, Jurowiecka, Sienkiewicza

      23.07.12 (poniedziałek)

      - Pałac Branickich

      - park pałacowy

      - planty, aleja zakochanych

      - rzezby Karnego,

      - Park Zwierzyniec, ogród zoologiczny

      - jeziorka

      - teatr miejski, dworzec

      24.07.12 (wtorek)

      Knyszyn (32 km)

      - XVI w. układ urbanistyczny

      - późnogotycki kościół św. Jana

      - lamus, park dworski

      Twierdza Osowiec

      - twierdza rosyjska

      Goniądz

      - neobarokowe kościoły

      - młyn wodny

      - XVI w. układ urbanistyczny

      Suchowola

      - dawna synagoga

      - wiatraki

      - drewniany szpital

      Korycin

      - XIII w. układ urbanistyczny

      - sery, wędliny

      - Kościół Podwyższenia Krzyża, drewniana zabudowa

      - powrót przez Puszczę Knyszyńską

        (postój parking Rybaki)

      25.07.12 (środa)

      (uroczyste obchody Św. Krzysztofa – patrona podróżnych)

      Wasilków

      - cerkiew z połowy XIX w.

      - cmentarz z dziwnymi rzezbami

      - Święta Woda – miejsce kultu z krzyżami wotywnymi

      Sokółka

      - układ urbanistyczny

      - cerkiew Al. Newskiego

      - kościół klasycystyczny z XVI w.

      Bohoniki

      - meczet

      1.Krynki

      - ruiny Wielkiej Synagogi

      - Cerkiew NMP

      - Park dworski

      26.07.12 (czwartek)

      (uroczyste obchody Św. Hanny)

      Supraśl

      - gotycko-bizantyjska cerkiew obronna

      - pałac Buchholtzów

      - domy tkaczy

      - ruiny katakumb

      - pałac archimandrytów

      - klasztor Bazylianów

      Królowy Most

      - cerkiew św. Anny

      - kaplica św. Anny

      Gródek

      - dawna karczma

      - drewniana kaplica cmentarna

      Kruszyniany (ewent. poprzedniego dnia)

      - meczet

      - cmentarz muzułmański

      Michałowo

      - cerkiew XIX w. i kościół XIX w.

      - stara hala włókiennicza

      - domy drewniane XIX w.

      Kraina Otwartych Okiennic

      - Trześcianka, Soce, Puchły…

      - cerkiewki

      27.07.12 (piątek)

      Zabłudów

      - oficyna Pałacu Radziwiłłów z parkiem

      - cerkiew i kościół z XIX w.

      - neogotyckie kaplice cmentarne

      - stara zabudowa drewniana

      Ryboły

      - XVI w. rozplanowanie przestrzenne

      - Cerkwie z XIX w.

      Płoski

      - drewniana cerkiew, cmentarna kaplica, stara zabudowa

      - „wędrujący most”

      - Ptasia Osada - postój

      Bielsk Podlaski

      - 4 kolorowe cerkwie, w tym Cerkwia katedralna

      - 2 rynki

      - ratusz, dwór, zajazd

      28.07.12 (sobota)

      Ignatki

      - Dwór i oficyna XIX w., Park

      Horodniany

      - dwór i park z XIX w.

      Suraż

      - XIV w. układ urbanistyczny

      - 2 rynki

      - Kirkut XIX w.

      - Neobarokowy kościół XIX w.

      - grodzisko

      Zawyki

      - grodzisko „Ostrówek”

      - cmentarz z XVIII w.

      Strabla

      - kościół XVII w.

      - późnobarokowy pałac z XVIII w. z parkiem

      Kożany

      - cerkiew drewniana z XIX w.

      - kapliczka prawosławna z „cudownym” źródełkiem

      Wojszki

      - kaplica prawosławna z XIX w.

      - drewniana zabudowa

      29.07.12 (niedziela)

      Narwiański Park Narodowy

      Kruszewo, Waniewo, Topilec…

      30.07 – 2 .08.12

      Wypoczynek w Łomży?

      Innym miejscu?

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 20 czerwca 2012 14:59
  • środa, 13 czerwca 2012
    • "DO PRZYJACIÓŁ MOSKALI"

      Będzie dobrze, będzie pięknie drogi Rosjaninie i miła Rosjanko. Będziesz wracać tu często, także wspomnieniami, bo:

       

      Moje miasto, gdzie

      nawet gdy

      zamiera muzyka,

      to rozbrzmiewa tło,

      przeciąga się teraz

      wraz z Tobą

      zmierzwione snami

      i budzi się, budzi

      powoli ze snu.

      A wczoraj, pamiętasz,

      gorąco, parno, żar.

      Pot, jak karandasz,

      upał na poł.

      Był żurek, pierogi

      i bigos, druhowie

      do przyjaciół mlaskali,

      a moskwianka warkoczem

      zamiatała przeciągłe

      spojrzenia.

      Pięknotyła

      też obok była

      Greczynka

      - kallypygos.

      (Być może z tych nieskładnych rzeczy wyrazów powstanie kiedyś wiersz. A Wy na pewno tu jeszcze będziecie chcieli przyjechać - do mojego miasta. Będziecie mieli moje miasto przed oczami, jak byście mieli werniks pod powiekami). 

      Tak, wrócicie tu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 13 czerwca 2012 10:09
  • wtorek, 05 czerwca 2012
    • Miała oczy niebieskie i dorodne melony

      !0 dni milczałem, ale dzisiaj Was zaskoczę. Takiego wiersza chyba się nie spodziewaliście. Dla zawiedzionych jest efektowny (mam nadzieję) tytuł.

      MIAŁA OCZY NIEBIESKIE I DORODNE MELONY

      („Kto melonem wojuje, ten na starość trąci” – przysłowie staropolskie)

       

             Ludzie, którzy –

             jak ja, jak my –

             wolniej myślą,

             którym wolno wolniej,

             albo baterii (do życia)

             im chwilowo nie staje,

             mają zawsze w odwodzie

             w każdym mieście

             Nieprzewidzialną ulicę,

             gdzie wielkie (mi) mecyje,

             baje i ambaje.

             Pod sześćdziesiąt

             numerem i cztery

             są binokle, soczewki,

             kontakty rozległe…

             i ubrania na wygę

             u chłopka-roztropka

             odwrócone na nice…

             Babie z wozu

             cyrkowego bez brody

             jest na pewno dużo lżej,

             bo nawiedza ją codziennie

             dosyć hojny epuzer…

             Ma tu oczy niebieskie

             nasza straganiarka

             i dorodne melony –

             kantalupy, kasaby –

             te ostatnie kupuje

             nasz epuzer dla baby…

             A że błędni sceptycy

             ostrzą swoje języki

             niezbyt składnie na bruku,

             że mieszkańcy ulicy

             mają muniu na kuku?...

                A my wszyscy, którzy

                wolniej myślą,

                którym wolno wolniej,

                nad dachami, pod

                chmurami,  na niebie

                zostawiamy jakąś przestrzeń,

                zastawiamy tę przestrzeń

                dla siebie.

       

       

       

             Warszawa, 2012 r.

            

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Miała oczy niebieskie i dorodne melony”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 czerwca 2012 09:54
  • piątek, 25 maja 2012
    • GDY UWIERASZ, JAK KAMYK W BUCIE

      Są takie chwile, a może nie tylko chwile, że uwierasz sobą innych, jak kamyk w bucie. Być może są też i takie, że uwierasz siebie. Jeżeli bywa tak, to ten wiersz jest też dla Ciebie.

      Daj głos.

       

       

       

      KAMYK W BUCIE

       

            Uwiera na Lipowej,

            Nowym Świecie

            i Starym Arbacie

            ostry kamyk

            w nie markowym bucie,

            jak Andrzej Branicki,

            co nawet gadać z nim

            o niczym gadać

            w żaden sposób

            nie sposób.

                Łaził, jak po swoich

                zdawałoby się,

                przydrożach.

                Szwendał się

                raz w tę, a raz w inną

                podejrzaną stronę,

                siejąc niejaki niepokój

                wśród obywateli.

                Jego cień –

                jego cierń –

                może ubiór, spojrzenie

                lub stawianie kroków

                mogły świadczyć

                o wszystkim z wyjątkiem,

                że do nich przynależy.

                Snuł się więc

                jakiś taki

                inaczej opakowany,

                coś tam sobie

                w myślach obmyśliwał,

                albo zgoła nic –

                coś knuł.

                Nie był w mowie słodki

                i zajmujący wielce,

                bardziej drażnił,

                jak stukot

                zużytej opowieści

                na starej maszynie

                do pisania,

                gdy wiatr mu wiał

                ciągle nie z tej strony.

                Łaził, wciąż uwierając,

                jak kamyk

                w starym bucie

                na Stroget

                i Krakowskim Przedmieściu,

                w lekkiej mgiełce

                na początku

                pobłażliwości,

                przechodzącej coraz

                bardziej w irytację.

                Spoglądali zaniepokojeni

                po sobie,

                później obok i ponad,

                unikając –

                co przecież zrozumiałe –

                kontaktu wzrokowego.

                I szukali,

                czekali z nadzieją

                na przydatnych

                w takiej sytuacji

                czujnych wykidajłów

                i selekcjonerów,

                wiedzących co, kto,

                wypada, czy się nada…

       

            Bo osobnik

            wyraźnie przesadził

            strasząc odstawaniem

            całym sobą

            od stada.

       

       

       

            Warszawa, 2010 r.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 25 maja 2012 12:24
  • czwartek, 17 maja 2012
    • Don Kichote, megażele

      Co miał autor na myśli? Nie wiadomo. Napomknął o miejscu? Czy o kimś pomyślał? Wara od wiary, nadziei?

       

       

      WSZYSTKO JEST PRZECIEŻ

       MOŻLIWE

       

       

            Można stać się,

            można cały czas

            być właściwie

            kloszardem albo złym

            pustelnikiem na podeście

            jakiegoś jeziora.

            Przecież wszystko jest

            na tym świecie

            nadzwyczaj możliwe.

            Są na przykład

            z całą pewnością

            w Blue City

            orzeszki, mega żele

            i żelki giganty.

       

            Rzuca się, rzuca

            znowu oszczepem,

            jak kiedyś,

            chudy cień,

            Staszek Kołacki,

            na wewnętrzną fontannę.

            A że broda się mu

            popiołem zestarzała,

            jak Marks do spółki

            z Engelsem?

            Niech mu tam.

            Wszystko jest

            na tym świecie

            możliwe.

       

            Tylko nie mów mi

            nigdy więcej,

            drogi Przyjacielu,

            co siedzisz od dawna

            widocznym okrakiem

            na stacyjce gdzie

            Chandra Unyńska,

            między białym gajowym

            i czarny latarnikiem,

            że rzeczy jest

            niewiele możliwych

            dalej (co będzie dalej?)

            niż do sześćdziesiątki.

            I nie mów mi,

            że przyszłość –

            nawet ta najdalsza –

            kiedyś, czyli

            już od jutra,

            obejdzie się bez nas

            ze smakiem.

            Nie mów mi.

           

            Nie mów nam,

            nigdy nie mów,

            nawet wtedy,

            gdy wierzysz,

            albo przeczysz temu,

            że „byt /być może/

            określa marzenia”.

            Nawet nie wspominaj,

            drogi Przyjacielu,

            choćby tylko dlatego,

            że dla nas wiara –

            nie rytuał –

            wiara każda

            wysiłku wymaga.

       

       

       

            Warszawa. 2010 r.

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 12:00
  • czwartek, 10 maja 2012
    • By oswoić świat

      Tu już 13 wiersz tutaj. Czy może być?

       

      BY OSWOIĆ ŚWIAT

       

       

             Mieć tylko dla siebie

             na własność

             i wyłączność,

             na wieczność

             i na pokuszenie.

       

             Mieć zawsze dla siebie

             i tylko dla siebie

             choćby rajską wyspę

             na morzach południowych…

             Jakiś sklepik za rogiem

             z powidłem i mydłem

             taki sam i ten sam

             od lat.

             Mieć podbite,

             uległe Warszawy,

             Nowe Jorki

             u stóp…

             Odkładaną od zawsze

             co rano gazetę

             u tej pani

             co wszystko

             i o wszystkich wie.

             Stąpać po dywanach

             niezwykle czerwonych

             i miękkich jak puch…

             Mieć może ze dwóch,

             albo trzech przyjaciół,

             sąsiadów dziwaków,

             trochę dziwactw własnych.

             Swoją mieć lagunę,

             helikopter w cieniu,

             jacht srebrny u palm…

             Kawiarnię tuż obok

             i stolik pod oknem

             z widokiem na świat.

             Obok gajów oliwnych

             mieć Napy, Prowansje,

             winnice po kres…

             Piekarnię niedaleko

             z burym wielkim kotem

             i drewnianą kociubą

             opartą o piec.

             Mieć studio prywatne,

             stadninę arabów,

             fleszy blaskiem

             grzać się…

             Starą ławkę w parku,

             plotki, pogaduchy,

             okruchy dla gołębi,

             ukłony dla dam.

             Dać się ponieść

             szampanom, safari

             i upić Cancunom,

             zmienić Bali na Sopot,

             a Ascot na frak…

             Przy codziennym espresso

             uwieść dać się

             wspomnieniom,

             światom przyzwyczajeń,

             sernikiem z konfiturą,

             a czasami bez.

       

             Mieć tylko dla siebie,

             wyłącznie dla siebie

             własną wyspę

             i swoją lagunę,

             by docenić,

             by oswoić świat.

       

       

       

       

             Warszawa, 2008 r.

            

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 maja 2012 12:23

Kanał informacyjny