wiersze nienapisane

Wpisy

  • środa, 31 października 2012
    • GAZETA WYBORCZA

      Było "Z cyklu: najgorszy artykuł w G.W.". A dzisiaj muszę, naprawdę muszę o całym numerze, tyle że najlepszym.

      Gazeta Świąteczna z 20-21 pazdzernika. "Musiałem" nad nią ślęczyć od soboty do środy. Bo czego w niej nie było! Co rzecz, to bardziej wciągająca.

      Na przykład wywiad Doroty Wadeckiej z Magdaleną Tulli: "Polaku, nie pomiataj sobą. Będziesz lepszy". Sam tytuł, będący cytatem z tego wywiadu, wystarczy. Albo takie słowa M. Tulli: "Wracałam z powodu nadziei na porozumienie z innymi tą drogą". Aż się prosi żeby "ukraść" je do czegoś innego. Może do wiersza?

      Albo wciągająca rozmowa Michała Maciorowskiego z prof. Tadeuszem Klimowiczem: "Totalna wojna Tołstoja"...

      Mini esej A. Michnika o Leszku Kołakowskim z fragmentem o tym jak znany angielski autor nazwał L. Kołakowskiego jednym z najwrażliwszych moralnie myślicieli politycznych naszych czasów. I dalej: "...Łączył (Kołakowski) w sobie pasję Brzozowskiego, precyzję Kanta, niepokój Miłosza i odwagę Orwella...". A, swoją drogą, ile ulic nazwano Jego imieniem, ile szkół? A Miłosza, Szymborskiej? Czy dużo mamy w najnowszej historii takich postaci?

      Dodajmy do tego ciekawy razgawor Michała Ogórka z Jerzym Bralczykiem: "Jurek ogórek, kiełbasa i sznurek".

      A na koniec fascynujący wywiad Romana Pawłowskiego z Iwanem Wyrypajewem: "Jak można deptać własną flagę?". Z połową poglądów Wyrypajewa się zgadzam; z drugą wprost odwrotnie. Część z nich prawie odrzuca, kilka przeraża, ale.. Wyrypajew nacjonalistą? - Nie, ale...  Jest klerykałem prawosławnym? Nie, ale... Jest proputinowski? - Nie, ale... Jest to rzecz, o której chce się dyskutowac, może nawet kłocić. W każdym razie nie jest to zwykłe publiczne gaworzenie. Chce się do niego wracać. I chyba o to chodzi. A sam Wyrypajew? Można się z nim zgadzać, albo nie, ale nie jest nijaki, poprawny, modny, akuratny.

      Brawo dla "G.W." z 20-21.10.12.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 31 października 2012 10:06
  • środa, 24 października 2012
    • Jesienna piosenka

      Jeszcze raz dawny wiersz. Dla Was.

      DESZCZOWA PIOSENKA

      Jesień moczy juz odciski w kałużach,

      Kasztan zrudział - przestał czesać wiatr.

      Czas z nostalgią o letnich myślec burzach.

      Pora żegnać miodną miazgę dnia.

       

      Popatrz, wierzby już biodrami kołyszą.

      Mgła po deszczu stoi nad łąkami.

      My, sam na sam, z senną dobrą ciszą.

      - Cóż, że lato kolejne za nami?

       

      W dymie mgieł ukryci, zagubieni -

      Zbłądziliśmy w jesiennych bezdrożach,

      Dla przetrwania chłodu, ku sobie zwróceni

      ...I niech grzechy spłyną deszczem do morza.

       

      Jesień wprasza się na dłuższą rozmowę -

      Popatrz, szyba zapłakana wciąż deszczem,

      Wiatr na strzępy rwie chmury burzowe.

      - Ty o lecie czasem myślisz jeszcze.

       

      Blady księżyc dyskretnie się skłonił

      Nam i muzom zajętym półśnieniem.

      Tamten bursztyn ogrzewamy w dłoni,

      Znów przykryci tylko ciepłym milczeniem.

       

      W dymie mgieł ukryci, zagubieni -

      Zbłądziliśmy w jesieni bezdrożach,

      Dla przetrwania chłodu ku sobie zwróceni.

      ...I niech grzechy spłyną deszczem do morza.

      ...Nasze grzechy spłyną deszczem do morza.

      ...Wszystkie grzechy spłyną deszczem do morza.

       

      Czarna 1999; Warszawa 2006 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 24 października 2012 13:09
  • wtorek, 23 października 2012
    • Chwalą nas po latach

      Wczoraj dotarł niespodziewany mail. Niespodziewany, bo minęło ponad 3 lata od "Bardzo mi przykro, proszę Pani". Publikuję go tutaj z paru powodów. Najważniejszy, bo chcę się pochwalić (jest bardzo miły). Drugi powód: ciekawe zaskoczenie i zdziwienie pierwszą uwagą w tej mini recenzji. A jeśli chodzi o inne przyczyny, to za długo by o tym pisać. Może innym razem, przy innej okazji.

       

      Druhu,

      Po latach sięgnąłem znów po Bardzo mi przykro, proszę pani.
      Przy pierwszym podejściu grałem rolę krytyka.
      Samozwańczo, ale poniekąd i z Twojej sugestii.
      Tym razem kosztowałem treść. Zasmakowała mi!

      Wciągnęła się w nią także moja żona.

      Jednak nie mogę się powstrzymać od jednej uwagi
      i jednego wścibskiego pytania.

      Refleksja: czy nie za dużo niedopowiedzianego.
      Pewnie mam skrzywienie, gdyż piszę wiersze – referaty.
      Twoja poezja jest czysta, urzekająca przekazaniem
      nastrojów i klimatów. Ale może czasem czytelnik
      dowiedziałby się, z czego, z jakich motywów one się biorą.

      A pytanie: wykraczające poza utwory, które wszak bronią się same.
      W lirykach miłosnych, tak częstych w tomiku,
      kto jest Dulcyneą, Laurą autora?
      Nie odpowiadaj, jeśli miałoby to naruszyć prywatność.

      Nie tylko ja czekam na kolejną ucztę poetycką.

      Kachet   

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 października 2012 11:41
  • piątek, 19 października 2012
    • "Good morning, good morning..."

      "Deszczowa piosenka"

      Wielką frajdę sprawiła Hania zapraszając Basię, Tomka i mnie do Romy na "Deszczową piosenkę" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego. Byłem pełen obaw, ale teraz jestem naprawdę mile zaskoczony. I nie tylko ja.

      Bardzo pomysłowa, ciekawa i bezpretensjonalna inscenizacja. Fajne filmy a la nieme kino. Piosenka "Piękna jak sen" z tancerkami na kanapach w kształcie ust, zawieszonymi jakby w próżni, no i taniec w strumieniach prawdziwego deszczu. Widzowie z czterech pierwszych rzędów dostali foliowe okrycia, ale i my (5 rząd) też oberwaliśmy kilkoma kroplami. To tylko niektóre z ciekawszych fragmentów.

      Acha, koniecznie trzeba wspomnieć o brawurowej roli Barbary Kurdej-Szatan, jako niedobrej blond-idiotki Liny Lamont.

      A po spektaklu na Nowogrodzkiej w ciepły jesienny wieczór słychać było co chwila: "Good morning, good morning...".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 19 października 2012 12:07
  • wtorek, 16 października 2012
    • Kafka, Pilch,...

      Nieprawda - prawda; prawda - nieprawda...

      Kilka miesięcy temu Jerzy Pilch w jednym z wywiadów w "G.W." powiedział (nie wiem, czy przytaczam dosłownie), że według słów Kafki: "Każda myśl niepoświęcona literaturze jest stratą czasu". A może by tak pozwolić sobie na niewielką zmianę? -

      "Każda myśl niepoświęcona poezji jest stratą czasu".

      (Wpis nr 37, w tym 22 wierszy)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 października 2012 14:11
  • piątek, 05 października 2012
    • Trzymali się za ręce

      Scenka: Kawiarnia. Stolik obok. Ona śliczna, on jak młody bóg. Młodzi i piękni; trzymają się za ręce. Uśmiecham się na ten widok do gazety, gdzie kryzys i inne nieszczęścia. Nagle pik-pik, pyk-pyk i znowu. Podnoszę wzrok - tak, trzymają się za ręce, a w drugiej po komórce. Jedno gra, drugie SMS-uje.

      Przez pół godziny nie odezwali się do siebie, nie spojrzeli.

      Pik-pik, pyk-pyk...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 05 października 2012 14:48
  • wtorek, 02 października 2012
    • BRAK SŁÓW

      Przeczytałem kilka tygodni temu wywiad w "G.W.", a w nim, że wiejskie dzieci na pytania: "Powiedz mi, co to za ptak?". Odpowiadali: "No, ptak". A co to za drzewo? - Drzewo. Czy tylko wiejskie i czy tylko dzieci? Ale nie tylko o to chodzi. Ilu znaczeń już nie znamy?! Jakich barw i zapachów! Prawdziwych myśli, wzruszeń... Rozmawiamy, ale...

      U PTAKA KORA SREBRZYSTA

       

             Nie kozieradką zarosłem,

             że jestem takim,

             jak jestem.

             Ani łobodą szarą,

             lecz zielskiem.

             Zielskiem zaledwie,

             a nie roszpunką,

             czy kocimiętką,

             pępawą, komosą,

             ni rdestem.

           

             Co to za drzewo? –

             pytają. Drzewo –

             odpowiadam.

             Co to za ptak?

             - No, ptak.

       

                (Drzewo ma pióra zielone,

                u ptaka kora srebrzysta).

       

             Zarosłem tym

             innym wszystkim,

             jak perzem, że

             żadnych znaczeń

             i nazw już żadnych

             też nie wiem.

             Motyl, to tylko motyl,

             a kwiatek leśny, to kwiat

             i każdy ptak, dla mnie

             tylko ptak.

             Że tak już w niewiedzę

             odfrunąłem,

             połowę świata już

             zapomniałem

             i stałem się, jakim

             się stałem,

             że słów po prostu

             na mnie brak.

       

       

       

             Ostrówek, 2012 r.

          

          

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 października 2012 15:05

Kanał informacyjny