wiersze nienapisane

Wpisy

  • środa, 30 września 2015
    • Wyznanie miłosne prawie

      Od tygodni zbierałem się, żeby napisać o Nim, a właściwie o moim prawie pensjonarskim zauroczeniu.

      Wojciech Kass, bo o nim mowa, to jedna z niewielu osób, które mnie w ostatnich latach właśnie zauroczyły. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że prawie nikogo z tzw. branży kulturalnej nie znam osobiście, nikogo przez kilka godzin nie słuchałem, nie rozmawiałem mniej lub bardziej prywatnie. A on jest nie tylko poetą, ale i krytykiem literackim, eseistą , chyba też wykładowcą i - być może - kimś jeszcze, pomijając Pranie.

      Wiedziałem, że dobrze i pięknie pisze - od czasu do czasu przeczytałem gdzieś jakiś jego wiersz, systematycznie zagłębiałem się w jego kroniki z Prania w "Toposie" i z tej pięknej prozy poetyckiej zdarzało mi się przepisać do podręcznego kajetu jakiś błyszczący fragment, jakiś kolorowy kamyk.

      No, a niedawno słuchałem go przez wiele godzin podczas warsztatów poetyckich w Kobylnikach, także po zajęciach i przez 3 - 4 godziny w czasie wspólnej podróży do Warszawy. I ciągle wracam to tego, i nie mam słów. Facet jest niesamowity, bo nie tylko pięknie pisze, ale też jak mówi!. Wiedza, warsztat, talent i niesamowita charyzma. Wyczuwa się też jakieś wewnętrzne ciepło. Uf, wystarczy.

      Wczoraj zobaczyłem na okładce nowej "Twórczości", że w środku są jego wiersze. Odłożyłem przestraszony i znowu wróciłem, ale tym razem do spisu treści i... odłożyłem. Jednak po paru godzinach kupiłem, przyniosłem do domu, schowałem pod gazetę, a dzisiaj zdobyłem się na odwagę. I odczuwam całym sobą jakąś delikatność i subtelność tych wierszy, jakąś czułość.

      P.S.: W drodze do Warszawy Kass nagle zapytał: "A Pana wiersza, to chyba nie było na warsztatach?". Trochę zabolało. Nawet, łobuz, nie pamiętał.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wyznanie miłosne prawie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 30 września 2015 11:23
  • wtorek, 22 września 2015
  • sobota, 19 września 2015
  • wtorek, 15 września 2015
  • niedziela, 13 września 2015
    • Z racji nienajgorszych wierszy

      Z racji nie najgorszych (ale i nie najlepszych, niestety) zaproszenie do udziału w XXVII Ogólnopolskich Spotkaniach Pokoleń w Pałacu w Kobylnikach i Kruszwicy.

      Bałem się, z uwagi na mój pierwszy raz w tego rodzaju imprezie i w ogóle w spotkaniu z poetami i krytykami, ale też z powodu swojej osobności, wynikającej mniej z wyboru, a bardziej nieumiejętności poruszania się w środowisku, czyli po prostu z gamoniowatości.

      Minął już tydzień, a ja dalej w euforii. Czy to zasługa organizatorów, programu, spotkanych ludzi i rozmów, z powodu magii miejsca? Pewnie wszystkiego po trochu. Dla mnie bomba! Nie umiem niczego wyróżnić, ani pominąć. Ciągle wspominam warsztaty z Kassem i Dakowiczem, wzruszające spotkanie z czytelnikami, długie nocne rozmowy z poznanymi ludźmi. Ludzie, co za ludzie tam byli! Zawroty głowy od wszystkiego. Dlaczego unikałem takich miejsc i wydarzeń?!


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 września 2015 12:19
  • poniedziałek, 07 września 2015
    • Z listu do M.

      Są poeci uwierający, niedający spokoju. Takim jest Marcin Konrad Lewiński. Jest.

      Drogi M.,

      Niepokoisz mnie i męczysz. Może zgrabniej byłoby napisać: uwierasz.

      Na początku znielubiłem Ciebie. Nie wiem dlaczego. Pewnie coś było w Tobie, co mnie drażniło, a może bardziej we mnie, bo po jakimś czasie naszedł na mnie jakiś niepokój (w związku z Tobą) i - co gorsze - poczucie zagrożenia i... mniejszości.

      Męczysz mnie, bo znowu wracam do Twoich wierszy, co w innych przypadkach nie zdarza się zbyt często. "Wracam do Twoich wierszy" - to spora laurka, ale nie wdrapuj się, proszę, na szafę, to znaczy na cokół.

      Tak - przyznaję - w pierwszej chwili Twój "wstrząs anafilaktyczny" uznałem zaledwie za wiersz "konkursowy", bo taki duszoszczypatielny, pod publiczkę. Uwziąłem się też na końcówkę: "...pożegnaj ode mnie producentów wszystkich cholernie dobrych czekoladek na całym świecie i mamę". Przyczepiłem się przede wszystkim do tych producentów", bo przez swą nieuwagę i swoje uprzedzenia uznałem, że Ty też czepiasz się ( na pewno, mądrzej, zgrabniej, subtelniej) wszystkich niedobrych producentów, ohydnych korporacji, globalizacji, komercji, a świat i lud czysty cierpi. Przyznaj, drogi M., że za dużo tego w tzw. młodej, niby gniewnej "poezji". Rzygać się chce z tego cwaniactwa autorów i naiwności wszelkiej maści jurorów, redaktorów, wydawców.

      Po kolejnym czytaniu włażę pod stół i odszczekuję, także dlatego, że nie potrafiłbym poprawić tej końcówki. Ale i tak wolę Twój "debiut (z Josifa Brodskiego Debiut)", bo bardziej uniwersalny, ogólny i cholera wie co jeszcze. Mniej grany na uczuciach, chociaż to głupi zarzut.

      Powtórzyłeś ze dwa razy, że żałujesz napisania pierwszego wiersza, że żałujesz wciągnięcia siebie do poezji. Bałem się zapytać: dlaczego, choć i tak nie było czasu i miejsca na dłuższą rozmowę. Bąknąłem tylko, że poezja i tak by Ciebie dopadła - może za rok, za pięć, za dziesięć. I dodałeś kolejną cegiełkę do mego niepokoju.

      I na koniec pytania wcale nie do Ciebie: Czy M. będzie większy? Czy nie zadręczy, nie zamęczy samego siebie?

      P.S. To będzie też trochę, troszeczkę Twoja wina, jeżeli większość swoich nowych wierszy wyrzucę do kosza, a książki (swój ostatni tomik) będę palił, jak Paryż. To jednak, drogi M., trochę boli.

      Uwaga, uwaga - jest taki Poeta, który nazywa się Marcin Konrad Lewiński.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Z listu do M.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 września 2015 19:28

Kanał informacyjny