wiersze nienapisane

Wpisy

  • piątek, 24 lipca 2015
    • Nie przejąłem się zanadto...

      TA MYŚL

      Nie przejąłem się zanadto,

      że osikę powaliło brutalnie

      i skośnie pod dąb. Tylko

      starej brzozy za rowem trochę żal.

      A ja, silny i odważny - od zawsze

      przecież wiesz - idę krokiem sprężystym

      rozświetlony promiennie

      przez kolejny wiersz.

          Liwiec wylał swe żale i

          poszerzył swoje horyzonty

          na łąki aż po kępy olch.

          Nawet Rów Łojewski przybrał znacznie

          za płotem na swoim znaczeniu.

      Łasi się, liże łąka rozlaną kałużą

      podchodząc do stóp. A ja?

      A ja, nie wierząc w siebie,

      nie uwierzyłbym przecież w żaden cud.

      Więc uwiecznić chcę kiedyś

      tę rzecz, jakąś prawdę

      w którą właśnie wierzę,

      ...a myśl płynie, płynie

      i rozwadnia się, rozmydla

      nam zbyt często - wybacz -

      na głodnym papierze.

      Ostrówek, 2011 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 24 lipca 2015 15:17
  • wtorek, 21 lipca 2015
    • Kota mam

      Nie jest dobrze - mam kota. Mam kotkę o imieniu Groszek. Czarna, drobna, zwinna i... przerażająca. Ostatnie (wcale nie jedyne) traumy odkotkowe: Do rytuału Groszka należy wskakiwanie na stół zawsze wtedy, gdy piję espresso i czytam gazetę. Zawsze, ale to zawsze rozwala się tylko na tej stronie rozłożonej gazety, którą chcę przeczytać. Skąd, do jasnej, wie która to strona?! No, skąd?! Rozwala się, mości, podkłada moją lewą rękę pod swój ohydny łeb i pmruczy zagłuszając, oczywiście, radio. Prawa ręka jest od głaskania i czasami, czasami do wysuwania jakiegoś rąbka gazety. Czasami, bo przerwa w głaskaniu powoduje oburzony miauk lub szturchanie zimnym nochalem. Dumałem, dumałem - kończąc lekturę z musu w toalecie - i, będąc nad wyraz przebiegłym, wreszcie wymyśliłem rozwiązanie: Na stole, w miejscu codziennej gehenny, rozłożyłem wczorajszą gazetę, a tę dzisiejszą położyłem dosyć daleko z prawej strony. Espresso pięknie pachnie, więc zadowolony z siebie siadam z uśmiechem. Groszek, jak należało się spodziewać, wskakuje z głośnym miaukiem na stół. Jest dobrze, bo mości się się po lewej stronie, łapką trąca lewą rękę, żeby była poduszeczką i - ludzie, ludzie!!! - przenosi się tym razem na inną stronę stołu na gazetę aktualną. Skąd wiedział która jest która?!

      To było w piątek, a ja od tego zdarzenia, ale - niestety - nie tylko tego, łapię się na tym, że przestaję się nieobyczajnie drapać w jej obecności, lecę po chusteczkę higieniczną, żeby się wysmarkać, zamiast złapać, jak zwykle, kawałek ręcznika papierowego, który jest na podorędziu. Dojdzie pewnie do tego, że w rozmowach telefonicznych z kolegami przestanę używać (zgroza!) słów tych mniej eleganckich, a - być może - w ogóle rozmawiać o polityce, bo nie wiem z jakiej Groszek jest opcji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 lipca 2015 10:59
  • środa, 15 lipca 2015
    • Gdzie rzeczy niezwykłe - zwykłymi

      MACONDO

      W porządku. Można wytrzymać.

      - Masz przecież zawsze swoje

      przezroczyste wody, zielony las,

      gdzie rzeczy niezwykłe zwykłymi.

      Tylko swoją masz wyspę

      bez linii brzegowej otoczoną nadmiarem

      w powszechnym niedoborze.

      Pod kamieniami stóp swoje miejsce

      niedostępne na bezdrożach,

      gdzie wszystko z roku na rok

      nabiera znaczenia.

      Masz i swoją sekwoję i lipę,

      i dąb z cieniem wyłącznie dla siebie.

      Masz więc, uwierz, swoje Macondo,

      jak każdy. Jak każdy, którego miejsce

      jest najczęściej gdzie indziej.

      A Aratacaca zostaje dla twoich myśliwych -

      traperów od skalpów lub - częściej, naskórka.

      A reszta? Reszta jest przecież

      dla nich do niczego.

      Warszawa, 2008 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 15 lipca 2015 16:18
  • sobota, 11 lipca 2015
    • Zaadoptuj Greka

      "Aby pomóc Grecji w kryzysie, jest możliwość zaadoptowania Greka za jedyne 500 euro miesięcznie. Grek będzie za ciebie robił wszystko, na co ty nie masz czasu. I tak: będzie spać do 11 ej, będzie chodził za ciebie parę razy dziennie na kawę, będzie odbywać, oczywiście, poobiednie sjesty, a wieczorem siedzieć za ciebie w uroczej knajpce. Ja już adoptowałem jednego Greka i mam luz mogę teraz zapierdalać od rana do wieczora! Oferta ważna tylko do końca lipca lub do wyczerpania Greków".

      Taką oto wiadomość otrzymałem właśnie od Jacka z Poznania. Pewnie bym tego nie opublikował, ale to ten poważny, kulturalny i rozważny Jacek i do tego z Poznania.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      sobota, 11 lipca 2015 11:41
  • niedziela, 05 lipca 2015
  • czwartek, 02 lipca 2015
    • Kiedy wiara niedomaga

      WSZYSTKO JEST PRZECIEŻ MOŻLIWE

      Można stać się, można cały czas

      być kloszardem albo złym pustelnikiem

      na podeście jakiegoś jeziora.

      Przecież wszystko jest na tym świecie

      możliwe. Są na przykład w Blue City

      orzeszki, megażele i żelki giganty.

         Rzuca się, rzuca znowu oszczepem,

         jak kiedyś, chudy cień, Kołacki,

         na wewnętrzną fontannę.

         A że broda się mu popiołem zestarzała,

         jak Marks do spółki z Engelsem?

         Niech mu tam. Wszystko jest

         przecież na tym świecie możliwe.

      Tylko nie mów mi nigdy więcej,

      drogi przyjacielu, co siedzisz

      od dawna widocznym okrakiem

      na stacji gdzie Chandra Unyńska,

      między białym gajowym i czarnym latarnikiem,

      że rzeczy jest niewiele możliwych

      dalej (co dalej?) niż do sześćdziesiątki.

      Nie gadaj, że że przyszłość - nawet ta

      najdalsza obejdzie się bez nas ze smakiem.

      Nie mów nam, nigdy nie mów,

      gdy nawet wierzysz, albo przeczysz temu,

      że byt - być może - określa marzenia.

      Nawet nie wspominaj, choćby tylko dlatego,

      że dla nas wiara, każda wiara,

      wysiłku wymaga.

      Warszawa, 2010 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 lipca 2015 16:39

Kanał informacyjny