wiersze nienapisane

Wpisy

  • wtorek, 30 lipca 2013
  • piątek, 26 lipca 2013
    • Prawdziwa bomba

      Przygnębiony wszystkimi informacjami w dziennikach radiowych i telewizyjnych, gdzie tylko tragedie, a wszystko co nasze to złe lub głupie, postanowiłem od czasu do czasu wrzucać jakąś milszą wiadomość. Oto jedna z nich:

      W austriackiej Bregancji wystawiono operę polskiego kompozytora, Andrzeja Czajkowskiego, pt. "Kupiec wenecki". Inscenizacja odbyła się jeziorze. Według Anny S. Dębowskiej z G.W." "...wystawienie tej opery okazało się prawdziwą bombą". Polska premiera odbędzie się w przyszłym roku w Operze Narodowej.

      Prawda, że miła wiadomość? Oczywiście w żadnej stacji radiowej i telewizyjnej nie było (chyba) o tym ani słowa.

      Andrzej Czajkowski (1935-1982 r.) był geniuszem fortepianu i , jak widać, wybitnym kompozytorem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 26 lipca 2013 14:59
    • UCIECZKI PRZED SOBĄ

      Kolejny stary wiersz z ostatniego tomiku:

      UCIECZKI PRZED SOBĄ

      Podróże, wyprawy

      i znowu wyjazdy.

      Tam łatwiej

      to życie ominąć.

      Tak łatwiej

      to życie oszukać.

          Uciekać przed sobą

          wciąż na końce świata

          - nic z tego.

          Dopadniesz znów siebie

          gdzieś w modnym hotelu

          o trzeciej nad ranem.

          Benalmadena, 1999 r.

         

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 26 lipca 2013 14:13
  • wtorek, 16 lipca 2013
    • Księżniczka Varda

      Jakiś czas temu pisaliśmy jak powstał Ostrówek; dziś jak został zasiedlony. A było to tak (według legendy o powstaniu Ostrówka, opowiadanej dzieciom przez babcie przed wieloma laty):

      Na dalekiej północy było potężne królestwo. Książę miał jedną ukochaną córkę o imieniu Varda. Pewnego razu przybył tam pewien rycerz ze swoją drużyną. (Może ktoś pamięta jego imię?) No, i jak to się zdarza, młodzi zakochali się w sobie. Przez jakiś czas było to ich tajemnicą, ale ktoś coś zauważył, ktoś usłużnie doniósł księciu. Rycerza niechybnie czekała śmierć, a księżniczkę Vardę zamążpójście za kogoś okropnego, ale równego jej stanem. Co było robić? Pod osłoną nocy księżniczka z najbardziej zaufanymi drużkami i rycerz ze swoją drużyną wymknęli się z grodu i ruszyli na południe. Wędrowali przez wiele tygodni, szukając bezpiecznego miejsca. Az dotarli do Ostrówka, składającego się z kilku wysp polodowcowych (dużych moren czołowych). Wyspy otoczone były wtedy jeziorami i nieprzebytymi mokradłami. Tu postanowili osiąść na stałe. Wkrótce dołączyli do nich okoliczni myśliwi ze skórzanymi hełmami z przytroczonymi łopatami łosi (a tak na marginesie: przed ok. 10 laty spotkałem łosia za stacją Ostrówek od strony - nomen omen - Łosiewic). Za nimi rodziny rybaków suszących na palach czaszki ogromych sumów i szczupaków (znowu wtręt: pamiętacie te nie wiadomo czy prawdziwe opowieści o 25 kg szczupaku królującym w Bagnie Kielaka?). I tak powstał, a właściwie został zasiedlony Ostrówek. Księżniczka Varda i Rycerz X żyli długo i szczęśliwie, dochowali się gromadki dzieci. Ale okrutny książę z północy nie dawał za wygraną. Był już stary, ale wysłał w pogoń tamtego okrutnego konkurenta do ręki Vardy, obiecując za zemstę swoje księstwo w spadku. Przez wiele lat poszukiwania nie dawały rezultatu, dopiero po 15 gdzieś latach wytropiono księżniczkę i rycerza. Atak odparto, ale ten sukces okupiono tragedią - na wielkim polodowcowym głazie (tym, który do lat 70-tych leżał koło fabrycznych torów) zginął najstarszy, zaledwie 14-letni syn naszych bohaterów. Głaz miał, jak pamiętamy, rdzawe plamy. To, wg kolejnej legendy, krew małego wojownika.

      Tyle stara legenda o Ostrówku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 lipca 2013 15:02
  • niedziela, 14 lipca 2013
    • Niebieskie Podlasie

      Od roku piszę "Niebieskie Podlasie" - i nic. To miało być takie pokłosie ubiegłorocznej wyprawy. Piszę, kreślę, zmieniam... Na razie nic z tego nie wychodzi. Odkładam więc na kiedyś. Może Tomek, jeden z 6 współtowarzyszy podróży, coś podpowie? A może Andrzej albo Michał? Poniżej szkic:

      NIEBIESKIE PODLASIE
      (szkic)

             Zaciera
      się nam powoli

             to
      wszystko co było

            
      pomiędzy przeczuciem

             i
      spełnieniem.

             Rozmywa
      się, rozpływa

             między
      pewnością,

             a
      zwątpieniem.

             Tu i
      ówdzie,

             tam i
      siam.

                 
      Bliżej nieba – mówili –

                 
      niebieskie Podlasie.

                  Że
      chabrowe okiennice

                  w
      Socach, Puchłach,

                  a
      może Trześciance?

                 
      Błękitne cebule kopuł

                  w
      Narwi, Zabłudowie?

                  Po
      drodze błądzę,

                 
      jak na Placu Gwiazdy,

                  na
      rondzie w Krynkach

                  w
      drodze do…

                  Po
      trosze sądzę.

             Orlik
      pod Grabarką

             w luźne
      grona ubrany,

             w
      Świętej Wodzie barwinek

             z
      łatkami dookoła.

             Przylaszczka
      za Supraślem

             kłapie
      trójklapkami,

             a
      przetacznik z Knyszyna

             prze do
      Tykocina.

                 
      Pomiędzy wspomnieniem,

                  a
      zapominaniem,

                 
      między marzeniem

                  i
      przepowiednią

                 
      nie słychać niczego.

                 
      Nie widać niczego

                 
      pomiędzy namacalnym,

                  a
      niedotykalnym.

                 
      Czasami sądzę, że..

                  I
      znowu błądzę.

           Tylko
      ogier Tinkker

      \    w stanicy
      u Michała

           łypie z
      ukosa

           niebieskimi ślepiami,

           a klacz
      Brenda wyraźnie

           przygryza
      wciąż swą

           dolną
      szufladę zębami.

       

           Białystok, lipiec 2012 –
      Warszawa, lipiec 2013

                 

       

                 



       

                 











      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lipca 2013 17:45
  • piątek, 12 lipca 2013
  • wtorek, 09 lipca 2013
  • czwartek, 04 lipca 2013
    • Tak niewiele potrzeba... Tobie

      Przypomnienie (dla niektórych) wiersza sprzed lat. Chyba w dalszym ciągu na czasie:

      TAK NIEWIELE POTRZEBA

      Tak mało potrzeba

      czasami.

      Często

      tak niewiele trzeba.

      Tylko podnieść

      zgubioną rękawiczkę

      tamtej drobnej pani

      w niemodnym kapeluszu.

      Wystarczy zatrzymac się,

      pochylić na chwilę.

          Tak niewiele potrzeba

          czasami.

          Tylko zwolnić nieco

          przed sinym skrzyżowaniem

          i, kupując codzienną gazetę,

          spojrzeć nie w przestrzeń

          tym razem,

          wsuwając monetę

          w deszczową dłoń

          mokrego gazeciarza.

      Czasami

      tak niewiele,

      tak wiele potrzeba -

      kilka twoich słów

      w słuchawce tamtego telefonu,

      omiatanego zbyt często

      bezradnym spojrzeniem.

      Wystarczy tylko stanąć,

      zatrzymać się

      drobną chwilą.

          Wystarczyzwolnić trochę,

          przystanąć

          lub zatrzymać

          na niewielką chwilę.

          Tylko spojrzeć zwyczajnie,

          pochylić się nieco...

          Tak niewiele,

          tak mało potrzeba.

          Czasami.

      Właśnie Tobie.

      Warszawa, 2007 r.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lipca 2013 13:37
  • środa, 03 lipca 2013
    • Ostrówkowe cuda

      Właśnie wróciłem z Ostrówka. Mamy tam trochę perełek. Są nimi (według mnie) między innymi:

      1. Jeziorka polodowcowe - Bagno Baczkowskie, Bagno Kielaka - z najpiękniejszymi nenufarami, kaczkami, perkozami...

      2. Kilkusetmetrowy piękny mur fabryczny z końca XIX w. i początku XX.

      3. Równie stare hale fabryczne.

      4. Piaszczyste pagórki - pozostałości licznych moren czołowych.

      5. Naprawdę ładny i zadbany cmentarz jeńców radzieckich.

      Szkoda, że nie ma już ogromnego tajemniczego głazu z olszyny koło stacji kolejowej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 03 lipca 2013 12:40

Kanał informacyjny