wiersze nienapisane

Wpisy

  • niedziela, 29 czerwca 2014
    • Więcej czasu z wierszami

      Richard Rorty, to jeden z największych filozofów współczesnych (zmarł w 2007 r.). Był przedstawicielem neopragmatyzmu i profesorem filozofii i literaturoznawstwa porównawczego na Uniwersytecie Stanforda. I otóż ten wybitny filozof i literaturoznawca napisał (powtarzam za Andrzejem Franaszkiem) w swoim ostatnim przed śmiercią szkicu "Płomień życia": "żałuję, że nie spędziłem więcej czasu w moim życiu z wierszami". Pisał też (to także za Franaszkiem), że ostatnich chwilach życia nie przynosi mu pocieszenia religia, ani ukochana filozofia, lecz jedynie poezja. Ale POEZJA, a nie takie wiersze, jakie przytoczyłem w ostatnim wpisie. Ani np. takiego:


      Wiersz o Kiełczowskiej"

      Na Kiełczowskiej

      nigdy nie byłam.

      Tak, to cały wiersz. Pewnie chodziło o dowcip. Redakcja czasopisma literackiego była zachwycona. No, ale ja się nie znam na poezji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 czerwca 2014 20:35
  • środa, 25 czerwca 2014
    • Młoda poezja gryzie własny ogon

      Podziękowania i wielki szacunek dla Andrzeja Franaszka. W marcu napisał w "G.W." artykuł o kondycji współczesnej poezji polskiej, zatytułowany "Dlaczego nikt nie lubi nowej poezji", a w ostatnim sobotnio-niedzielnym numerze podsumowanie wrzawy, jaka się wytworzyła i jeszcze raz wyłożył swoje argumenty. Tytuł: "Nie wejdziem do królestwa, gdzie poezja czysta".

      Ja zgadzam się ze wszystkimi stwierdzeniami krakowskiego krytyka, pisarza, literaturoznawcy. Zgadzam się, że nowa polska poezja skurczyła się i wyjałowiała.Zgadzam się, że duża cześć tej poezji (chciałem w tym miejscu postawić cudzysłów), to tylko słowne gierki, jakieś dowcipasy, mało dowcipne happeningi, wiersze, "jak pstrykane selfie buź autorów". Zgadzam się z każdym jego słowem. No i taka poezja dziś rządzi. Nowi modni poeci są bardzo zadowoleni z siebie; dali temu wyraz m.in. w polemice z Autorem. To oni są zapraszani, to oni oceniają. Ale nie tylko boją się wzruszeń - jak pisze Franaszek - lecz również (co jest dużo gorsze) boją się, a może nie umieją pisać o rzeczach ważniejszych, a nie tylko o sobie i?lub pierdołach. Trzaskają te swoje wiersze, jak stachanowcy. Niektórzy 30-40 latkowie i jeszcze młodsi napisali tysiące "wierszy", a taka np. Szymborska ok. 250 chyba, a szwedzki noblista sprzed kilku lat tylko 100, a ma blisko 90 lat. A nasi geniusze 10-20 razy więcej. Tylko jakie to wiersze?!

      A. Franaszek pisze: "...Niech wiersz, zamiast bez przerwy badać tylko swą wyporność..., gryźć się we własny ogon, stawia nam przed oczami to, co istnieje naprawdę".

      13 listopada ubiegłego roku zamieściłem tu tekst "Zarzygany wierszami", który wcześniej wysłałem w formie listu do jednego z czasopism literackich. Odpisali mi, że tekst był grubiański. A mnie chodziło tylko o pomoc w moim nierozumieniu nowej polskiej poezji. Przytoczyłem kilka krótkich "dzieł" nowych gwiazd polskiej poezji. Przytoczę w całości tylko 3:

      "O radzeniu sobie z ciałem" 

      Śniąc o jedzeniu,

      obudziłem się z erekcja,

      poszedłem się odlać.

      Inny wiersz: "565 kg"

      Gdzieś wewnątrz tego ciała

      Jest człowiek.

      Prawda, że to dzieło równie wybitne? Podobnie jak trzecie:

      Utuczony do idealnej wagi 540 kg - samiec bydła

      upada łamiąc nogi i miednice. Okaleczonego

      w transporcie nazywa się zdołowanym.

      Aha, jeśli dobrze pamiętam, jedna z redakcji, gdzie ukazał się któryś z tych wierszy, napisała że miło jej gościć na swoich łamach takiego Poetę.

      Kończę, bo mam dość. A może mi ktoś powie co jest tak dobrego w ww. wierszach?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 25 czerwca 2014 22:47
  • poniedziałek, 23 czerwca 2014
    • Można pięknie o wierze, polityce, rządzeniu...

      Bywają takie numery codziennej gazety, które znaczą wiele. Jest smakowanie lektury, powroty do niej, są bezwiedne Twoje podkreślenia fragmentów, wykrzyniki lub znaki zapytania na marginesach kolumn, zatrzymania, przemyślenia... Tak jest z "G.W." z 21-22.06.

      "Prowda z telewizora" - Aleksandry Klich - dla mnie bomba! Piękny i mądry artykuł 10 prawd o człowieku, Polsce, władzy i polityce. A jednak można tak pięknie pisać o polityce i rządzeniu. Dla mnie to prawdziwa perła. To właśnie tu "musiałem" podkreślać w zachwycie całe akapity, a jedną z myśli - być może, być może - "ukradnę" do wiersza, jeśli Pani Redaktor pozwoli.

      Pięknie pisze też Jarosław Mikołajewski o wierze w artykule "Wierzący niekiedy, praktykujący, jak chcę". Dobrych i bardzo dobrych rzeczy w tej "G.W." jest więcej - trzeba byłoby wymienić tu całą listę. Ten numer Gazety zachowam na dłużej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 czerwca 2014 11:21
  • sobota, 21 czerwca 2014
  • piątek, 06 czerwca 2014
    • Był, bo był

      BYŁ, BO BYŁ

      Po prostu był, bo był.

      Nie widzieli jego obecności.

      Nieobecności też

      nie dostrzegali.

      Taki tam statysta

      z trzeciego gdzieś

      planu wydarzeń, czasem tło,

      piąty halabardnik,

      zwykły cień.

          Odszedł cicho, jak zwykle,

          nie wiadomo kiedy,

          nie na dobre tym razem,

          ani przecież złe.

          Usunął się, ni zabity,

          ni czcionką wybity

          największą. tylko znikł.

      Odszedł tak zwyczajnie,

      tak niepostrzeżenie,

      że czasami przywraca

      nagle przeszłość,

      która nam przepadła.

       

      Warszawa, 2007 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 06 czerwca 2014 11:16
  • środa, 04 czerwca 2014
    • 25 Wspaniałych na 25 Lecie

      Oto moja (i kilkorga z Was) Dwudziestkapiątka Wspaniałych:

      1. Leszek Balcerowicz

      2. Zygmunt Bauman

      3. Rafał Blechacz

      4. Henryk Mikołaj Górecki

      5. Agnieszka Holland

      6. Krystyna Janda

      7. Leszek Kołakowski

      8. Justyna Kowalczyk

      9. Jacek Kuroń

      10. Ewa Łętowska

      11. Adam Małysz

      12. Tadeusz Mazowiecki

      13. Adam Michnik

      14. Czesław Miłosz

      15. Janina Ochojska

      16. Jerzy Owsiak

      17. Krzysztof Penderecki

      18. Zbigniew Religa

      19. Kamil Stoch

      20. Wisława Szymborska

      21. Józef Tischner

      22, Donald Tusk

      23. Andrzej Wajda

      24. Karol Wojtyła

      25. Aleksander Wolszczan

      Dwie uwagi:

      - O wielkich nieobecnych. Gdybym robił zestawienie wszystkich lat powojennych, to takie postaci jak Lech Wałęsa byłyby na czołowych miejscach. Dotyczy to też np. Sławomira Mrożka - po prostu uważam, że najlepsze rzeczy napisał przed 1989 r.;

      - O osobach z listy: Podobnie jak Wy wszyscy, mam jakieś tam zastrzeżenia do większości z nich, ale gdybyśmy podchodzili do tego zbyt ortodoksyjnie, to lista zawierałaby tylko kilka niekontrowersyjnych osób.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 04 czerwca 2014 11:21
  • wtorek, 03 czerwca 2014
    • "Powstanie Warszawskie" - dwie gwiazdki

      Znajoma przekazała mi podsłuchaną rozmowę pewnych rodziców i ich dorosłych już dzieci: "Na ten film nie bierzcie, proszę, popcornu. - Dlaczego? - Na takich filmach się nie je".

      Na "Powstaniu Warszawskim" byłem przed 10 dniami z piątką znajomych. I - wbrew krytykom filmowym i innym znawcom - dajemy mu tylko 2 gwiazdki ("G.W." dała aż 5). Pewnie się nie znamy. Może to dziwne i obrazoburcze, ale film Kolasy mnie drażnił i niecierpliwił. Dlaczego?

      - Dialogi "operatorów" nijakie i infantylne, na dodatek podawane na jednym tonie;

      - Nie wiadomo (my nie wiemy) po co były dokręcane inscenizacje. Miały być przecież wyłącznie autentyczne kroniki powstańcze, a dialogi odczytane tylko z ruchu warg uczestników tamtych Dni;

      - Dużo podobnych i powtarzających się ujęć. Wiem, że kręcono wtedy tylko w Śródmieściu, ale zachowało się ponoć 6 godzin nagrań, a film trwa tylko nieco ponad godzinę i to z tymi nieszczęsnymi dokrętkami inscenizacyjnymi;

      - Nieczytelne informacje. Podano np. na końcu, że wystąpiło w tym filmie kilkudziesięciu aktorów. Przecież użyczyli tylko swoich głosów i taka powinna być informacja czytelna. Miały być kroniki, a nie nakręcony film z aktorami.

      - Na końcu naprawdę ładna piosenka, ale napisana współcześnie. W czasie Powstania napisano wiele takich piosenek. Ale, wg autorów, czegoś takiego nie było.

      Szkoda. Stracona szansa na wielki film. Zamazana autentyczność.

      Po filmie autentyczna rozmowa ww. rodziny: "Tato, ale te zwały trupów, to chyba nie była inscenizacja? - Nie. A ta piosenka to z Powstania? - Nie".

      No, właśnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 czerwca 2014 14:39

Kanał informacyjny