wiersze nienapisane

Wpisy

  • środa, 29 kwietnia 2015
    • Chyba ciut za mało

      Rzuciłem mimochodem okiem na czwartą stronę okładki tomiku "Wieczory, popołudnia...", gdzie oprócz krótkiej notki biograficznej jest parę słów o tomiku:

      "W nowym zbiorze Autor prezentuje wiersze intymne i nastrojowe, w których pojawia się motyw wyalienowanego bywalca i wędrowca. Spotykane w tej poezji gry i zabawy językiem, a jednocześnie wyraźnie dostrzegalny szacunek dla słowa to charakterystyczne cechy tej poezji, urzekające tak stałych, jak i nowych czytelników".

      Autor (autorka) tej miłej notatki - z jednej strony - przepisała kawałek recenzji F. Czecha, dotyczącej tomiku "Bardzo mi przykro, proszę pani", a - z drugiej - jakby prześlizgnęła się, omijając (wg mnie) poważniejsze i trudniejsze zarazem zagadnienia, znaczenia, myśli.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 29 kwietnia 2015 13:31
  • poniedziałek, 27 kwietnia 2015
    • Trauma okołopoetycka

      Muszę to wyrzucić z siebie. Mam nadzieję, że terapia polegająca na opisaniu przyczyny parudniowego już doła, pomoże.

      Niedawno wziąłem udział po raz pierwszy w niekrótkim już życiu (i po raz ostatni?) w konkursie jednego wiersza. Zazwyczaj wysyła się wiersz lub zestaw wierszy anonimowo, podpisany pseudonimem (godłem), a w osobnej zamkniętej kopercie są dopiero dane autora. Czasami wraz z oświadczeniem, że wiersze nigdzie nie były publikowane (także w internecie) i że ma się prawa autorskie. Często podany jest skład jury i daty zakończenia konkursu, ogłoszenia wyników, nagrody itp. Jeżeli załapałeś się na nagrody lub wyróżnienia, to dostajesz wiadomość i prośbę żebyś przyjechał odebrać to coś.

      W tym moim przypadku wiersz miał być podpisany imieniem i nazwiskiem z podaniem adresu. Że tez mnie nie tknęło?! Ale skusiłem się, bo było łatwo i prosto - wystarczyło wysłać maila i po wszystkim. Poza tym niedaleko domu, nie trzeba się tłuc ileś tam kilometrów.

      A więc wysłałem i po jakimś czasie dostaję informację, żebym przyjechał. Oho - pomyślałem sobie - pewnie się na coś załapałem, albo co najmniej zakwalifikowano mnie do finału. Przyjeżdżam, a tu każą nam czytać te swoje wiersze. Jeden facet ze strachu, albo był czujny - wybył cichaczem. A ja pierwszy raz, więc cały się trzęsę. Każdy juror ma przed sobą wydrukowane wiersze i nasze dane. Zaczyna się. Przewodniczący wychodzi zadzwonić, ale przy moim dukaniu był.

      Wyniki: pierwsze miejsce facet będący mieszkańcem tej miejscowości, drugie miejsce uczeń miejscowego liceum. Ja, niestety, nie załapałem się do żadnej nagrody, żadnego wyróżnienia. Pozostał wstyd. Nie wiem jakie były wiersze nagrodzone i wyróżnione, bo ze zdenerwowania nic do mnie nie docierało. Nie zakładam wcale, że gorsze od mojego, bo wybrałem taki sobie średni; te według mnie lepsze zostawiłem na ważniejsze okazje. Więc prawdopodobnie wszystko było jak należy, ale, ale...

      I czuję się, jak się czuję. Okazało się, że te moje wiersze są do d.... Na szczęście nie było tam nikogo ze znajomych, bo byłoby jeszcze gorzej.


       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 kwietnia 2015 20:08
  • czwartek, 23 kwietnia 2015
    • Kupują "Wieczory, popołudnia..."

      Właśnie dostałem z Warszawskiej Firmy Wydawniczej - wydawcy "Wieczorów..." - że tylko w okresie od połowy sierpnia do 31 grudnia 2014 r. sprzedano 40 egzemplarzy książki. To w sumie chyba 60, bo ukazała się na rynku wcześniej. Według mnie to dużo, biorąc pod uwagę, że: 1) to poezja i do tego nie taka łatwa, 2) nie było przecież żadnej reklamy, 3) nie było żadnych działań promocyjnych ani ze strony wydawnictwa, ani z mojej, 4) tomik nie leży na półkach księgarń, więc trzeba zadać sobie trochę trudu, by ją zamówić, 5) sporo egzemplarzy autorskich rozdałem rodzinie i znajomym, a więc wszystkim tym którzy wiedzieli o tych wierszach.

      Naprawdę pomyślałem sobie, że nikt tego tomiku nie kupi. Więc chyba sukces. I cieszę się.

      Przy okazji zerknąłem do google i wpisałem hasło "Wieczory, popołudnia.." - Krzysztof Zdunek i ukazała się cała lista instytucji sprzedających ten tomik. Najwięcej chyba sprzedał Empik, ale firm cała masa. Przy gandalf.com.pl ukazała się też informacja, że tomik uzyskał ocenę 5 pkt. na 6 możliwych!!!!! Coś podobnego!?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 kwietnia 2015 21:09
  • wtorek, 21 kwietnia 2015
    • Siedzę i smędzę...

      Dziwny wiersz - mówili. W jakim stanie byłeś, gdy go pisałeś?

      NA WYGONIE

      Na wygonie, jak na piecyku

      żelaznym na drewno i miał,

      siedzę sobie i smędzę, bo chcę,

      na rozgrzaną fajerkę:

      "Przyjdzie koza do woza,

      czyli też nie przyjdzie?". Bęc.

      Lecz ta nie przybyła,

      bo się już sparzyła

      na tej kozie. Bęc.

      Skwierczy ślina na blacie

      i rozgrzanej rurze, a dym

      jak dżin z pełnej do połowy

      butelki, całkiem hop dziś, dziś

      jakby oswojony. I nic już nam

      nie przeszkadza i mniej nas

      już cokolwiek uwiera.

      I wszystko, co gdzieś nas gnało,

      albo gnać nas chciało

      zasypia beztrosko w popiele

      i trwa w rozgrzebanej pościeli

      późnym przedpołudniem.

      Przemyśl, 2009 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 kwietnia 2015 20:13
  • środa, 15 kwietnia 2015
    • "Akant" Nr 4/15 - z Brzozowską

      Kolejny numer "Akantu", który (okazało się) jest jubileuszowy. Gratulacje. Ale to nie jubileusz sprowokował mnie do takiego oto stwierdzenia: Chcesz trafić na parę dobrych wierszy - sięgnij po "Akant". Bo ja trafiam tu na chyba coraz lepsze - moim zdaniem - wiersze. Może lepsze niż gdzie indziej. Ale to tylko moje zdanie.

      A dzisiaj będzie pobieżnie i tylko o wierszach, które mi się spodobały. Wymieniam je w kolejności, w jakiej są wydrukowane. Poza ostatnim przypadkiem ograniczę się praktycznie tylko do ich wymienienia:

      - W "Nocnym połowie" Hanny Trepiłowskiej jest z pozoru tylko ładny poetycki obrazek nocnego połowu właśnie, ale za to jaki! Każdy wers skrzy się blaskiem;

      - "Możesz" Emanueli Czeladki. >>>Możesz być kim chcesz, kimkolwiek, bylebyś był natchnieniem lub choćby tłem...;

      - Maria Znamierowska: "Ciotka Halu", co łasi się do dzieciństwa i... samo to wystarczy;

      I wreszcie Aleksandra Brzozowska i je "Bezsenna noc". Od jakiegoś czasu łapię się na tym, że prawie odruchowo wypatruję nowego wiersza Aleksandry Brzozowskiej. Znowu i znowu. Autorka bezsennej nocy jest dla mnie jedną z najjaśniejszych gwiazd "Akantu", no i prawdziwą Poetką. Do tego stopnia, że czasami jej zazdroszczę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 15 kwietnia 2015 19:40
  • czwartek, 09 kwietnia 2015
    • O palcu środkowym

      Niech będzie, że... o palcu to środkowym piosenka, o palcu środkowym to słowa. Jest taka mądra i piękna, że reszta poezji się schowa:

      PALEC

      Nie obchodzi dzisiaj kolejnych,

      coraz większych urodzin,

      bo kogo to w ogóle

      może jeszcze obchodzić.

      Tylko wypatruje jakichś znaków,

      sygnałów, że to - być może -

      jakiś dzień znaczący, co

      może cokolwiek oznaczać.

         Są takie dni (i miesiące, i lata),

         że jak kciuk odstajesz od świata.

         I bujasz, uciekając w obłokach

         od rzeczywistości. A czas cały czas

         przesypuje się między palcami -

         serdecznym tym i wskazującym,

         bo środkowy - wiadomo -

         wiadomy daje znak.

      Warszawa, 4 marca 2010 r.

        

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 kwietnia 2015 19:17
  • środa, 01 kwietnia 2015
    • Nadzieja wierzącego czasami

      Patrzę na siebie, na Was, na nich i jeszcze innych z rozpaczą, ze strachem, z niepokojem. Tak nas widzę i tak to odczuwam, ale czasami, bardzo rzadko nachodzi na mnie tak przed Wielkanocą - niewierzącego lub wierzącego czasami poza Kościołami - jakiś powiew Nadziei...

      Bo jeżeli te 2000 lat to są tylko 2 dni - tamten Piątek i Sobota?!... Jeżeli jesteśmy dopiero w tamtych dniach, kiedy On umarł, ale jeszcze nie zmartwychwstał? Jeżeli zabrał nas ze sobą wizytując piekło? Jeżeli tak, nadchodzi chyba Nadzieja.

      (z nienapisanego od lat wiersza)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 01 kwietnia 2015 12:35

Kanał informacyjny