wiersze nienapisane

Wpisy

  • piątek, 28 marca 2014
    • Ostatnia moja staroć

      To chyba ostatni tak stary wierszyk, który tu przypominam. Rzecz jest sprzed 36 lat. To było więc już po moim debiucie w śp. "Nurcie" i "Radarze". Ciekawe, czy ktoś jeszcze pamięta o tych czasopismach.

      ...JAK Z MODIGLIANIEGO

      Nad Liwcem szarym od smutku

      Płynie chyłkiem zwątpienie:

      Przed nami To jeszcze? Za nami?

      ...Cienie zamyśleń, półśnienie.

          Gdzie dziewczyny jak z Modiglianiego?

          I gdzie jesteś ta dawna Ananke?

          Codziennością dziś zamglone pejzaże,

          Popołudnia niezielone i... kwaśne.

      Gdzieś daleko odeszły za dzień wycwaniony

      Nierealne tęsknoty, jak z Modiglianiego.

      W snach - wytrychach dni durnych i chmurnych -

      Słychać jeszcze syk roztapianego śniegu.

          Ach, to tamte, dalekie, niebieskie ostrogi.

          Na ostrogach żarzące się serca.

          - Głupio szukaliśmy tropu, trochę głupio

          W dawnych, śmiesznych - jeszcze gorszych

          Wierszach.

          Ostrówek, 1978 r.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 28 marca 2014 12:35
  • czwartek, 20 marca 2014
    • "Na własne oczy"

      (ciąg dalszy do wpisu z 13 marca, zatytułowanego "moja książka roku")

      Jak wspomniałem, tę niezwykłą, piękną i pełną magii książkę dostałem od Autora - Andrzeja Branickiego - z taką oto dedykacją: "Krzyśkowi, przyjacielowi, obserwatorowi moich zmagań, z największą przyjemnością, ale i obawą o ocenę językowego mistrza". I oto ten niby "mistrz" chwilami zazdrości języka i pięknych poetyckich wręcz opisów zjawisk przyrody i nie tylko. Chciałby czasami "ukraść" jakiś kawałek tekstu i wstawić do jakiegoś swojego wiersza.

      Pisałem o Książce "Na własne oczy", że uczy, że zawiera tyle nowości, ale nie dodałem, że może uczyć też astronomów i fizyków. Są w niej bowiem rzeczy odkrywcze, zupełnie nowe. Już w swej pierwszej książce Andrzej zaproponował ok. 30 metod i narzędzi do nauki astronomii, a tu na dodatek pisze o swoich odkryciach odnoszących się do niektórych zjawisk przyrodniczych. Pewnie wszyscy kiedyś widzieliśmy chmury podświetlone od dołu pomarańczowym światłem, gdy słońce już zaszło. Co je podświetla dowiecie się tylko tutaj. To tylko jedno z odkryć.

      Pomyślałem sobie też: jaka szkoda, że dopiero teraz mam tę książkę. Bo może być ona przygodą dla rodziców i dzieci w wieku szkolnym - tyle tu m.in. przykładów wspólnego obserwowania zjawisk przyrodniczych, w miarę prostych metod i narzędzi do pomiarów astronomicznych itd.

      Nie mam zakładki do tej książki i ciągle łapię się, że wracam i wracam do początku lub jakiegoś fragmentu. Bo książka wciąga i zaczarowuje. Przynajmniej mnie. Czytam więc długo i - być może - byle jak. No, i łapię się co rusz na szczeniackim wzruszeniu.

      Tak, to książka niezwykła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „"Na własne oczy"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 marca 2014 17:49
  • wtorek, 18 marca 2014
    • Makarenko macha ręką

      We wczorajszej "G.W." artykuł?, felieton?, wspomnienie? opowiadanie? Vadima Makarenki "Nie zabierajcie mi Krymu" - piękny, wzruszający. No i jak napisany! To już nie dziennikarstwo, a literatura. Jest to rzeczywiście wspomnienie o dziecięcych wakacjach na Krymie, ale też o jakże aktualnej książce Wasilija Aksionowa "Wyspa Krym" i nie tylko, nie tylko. Zachwycająca rzecz, do której jeszcze dzisiaj wróciłem.

      I do Autora: Krymu nikt Panu nie odbierze.

      A co do bezsensownego tytułu wpisu, to sam nie wiem. Samo tak wyszło.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 marca 2014 13:55
  • poniedziałek, 17 marca 2014
  • czwartek, 13 marca 2014
    • MOJA KSIĄŻKA ROKU

      Niezwykła. Piękna. Mądra. Wzruszająca. Pełna magii.

      "Na własne oczy" - Andrzeja Branickiego - mojego przyjaciela.

      Dostałem ją od Autora i przez jakiś czas bałem się - z różnych powodów - otworzyć. Gładziłem okładkę opuszkami palców, albo zginałem prawy górny róg całej książki i słuchałem melodii pędzących trójkątów z paginacją. Powody obaw były  - z jednej strony - bardzo osobiste, a - z drugiej - bałem się czy zrozumiem choć trochę, czy poradzę sobie. Trzecia część (cały pakiet) obaw, to jakiś głupi dziecięcy strach przed utratą czegoś - może właśnie dziecięcych jeszcze wyobrażeń, magii, dotyczących np. baśniowości zjawisk przyrodniczych, gwiazd i in. Taki strach jakbyś, będąc dzieckiem, nagle został odarty ze złudzeń i bajek, jakbyś na dodatek został wyśmiany z wiary w Św. Mikołaja i tego, że na Księżycu mieszka Pan Twardowski i nie tylko.

      "Na własne oczy", to niezwykła podróż po Wszechświecie i przede wszystkim wokół Ziemi. To odkrywanie tajemnic i zarazem naprowadzanie czytelnika na tropy nowych, innych, niezmierzonych. Książka uczy i wciąga do zagadek, do stawiania coraz innych pytań. Niejako zmusza, nie tylko do zadumy, ale i marzeń, do zatrzymania się na krótszą lub (częściej) dłuższą chwilę i spojrzenia na świat trochę inaczej, trochę uważniej, i jeszcze raz. Ta książka sprawia, że jakby inaczej i jeszcze z większym zachwytem patrzymy na zwykłe wydawałoby się chmury, krople deszczu, wschody i zachody Słońca i Księżyca, nie mówiąc o gwiazdach. Inaczej, dzięki tej książce, widzisz nawet cienie i wiele ich rodzajów, dostrzegasz więcej barw nieba i ich odcieni. A przecież patrzyłeś na to setki razy! A gdy skierujesz swój wzrok w rozgwieżdżone niebo - przepadniesz.

      Czytasz tę książkę i też przepadasz, i płyniesz, płyniesz, płyniesz.

      Może wynika to z dającej się dostrzec ogromnej pasji Autora, pięknego języka i pewnie jeszcze z czegoś nieuchwytnego. Ale to nie wszystko: to nie jest tylko książka o astronomii, o Wszechświecie, o przyrodzie - jest w niej właśnie jakaś magia, o której wspomniałem, filozofia pełna humanizmu w dobrym tego słowa znaczeniu i prawdziwa (według mnie) poezja.

      /ciąg dalszy niebawem nastąpi/

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 marca 2014 20:15

Kanał informacyjny