wiersze nienapisane

Wpisy

  • piątek, 23 grudnia 2016
    • Śmiechu bez rechotu, ciszy nie bez niezwykłości

       

       

      NA TEN NOWY ROK – PATCHWORK

       

       

      Niekiedy bywa tak,

      czasami jest, jak jest,

      jakby ktoś podkładał

      nam bez przerwy pod próg

      zapleśniały chleb.

      Jakby ktoś uroki złe

      rzucał celująco w nas

      do spółki ze zwątpieniem.

      Jak odczynić je wszystkie

      W tę noc sylwestrową,

      Jak to wszystko odwrócić?

      W taką noc, jak ta,

      ani lniane płótno,

      ni żadna szeptucha

      są przecież nie do zdobycia.

       

      Lecz pomimo tego,

      pomimo wszystkiego

      daj nam tutaj

      na ten Nowy Rok, nowy dzień,

      cały wiek – odrobinę:

      - nadziei bez usprawiedliwień,

      - prawdy nie bez wątpliwości,

      - śmiechu bez rechotu.

      Daj nam trochę:

      - mądrości bez uprzedzeń,

      - dobroci bez ckliwości,

      - wiary bez fanatyzmu.

      Daj choćby tyle,

       co brudu za paznokciem:

      - dumy bez wyniosłości,

      - odwagi bez tromtadracji,

      - marzeń nie bez zwyczajności.

      Daj nam trochę nie na trochę:

      - inteligencji bez arogancji,

      - pokory bez duszy niewolnika,

      - ciszy nie bez niezwykłości.

      Daj nam tyle, aż tyle daj.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 23 grudnia 2016 22:30
  • środa, 14 grudnia 2016
  • środa, 07 grudnia 2016
    • Są starocie, jak łakocie

      Był taki klub jazzowy "Akwarium" na Emilii Plater, były lata siedemdziesiąte. I zachował się jeden z najstarszych wiersz:

      ZNOWU TONIETA, CZYLI JAZZ W 'AKWARIUM"

      Zaskoczyła mnie jesień na rozstaju tajemnic.

      Zaskoczyła mnie jesień z rozpostartym olśnieniem.

      (Ludzie-cienie dokoła nieważni).

          Czarny anioł motyli

          za basistą na ścianie

          puszcza oko diabelskie,

          drwiące ślepia przymruża Registan.

          Drepcą w miejscu marzenia:

          "Tak daleka, tak blisko".

          I swingują znużenia.

          Jaskier zszarzał, spapierzał -

          popatruje spode łba.

          (Ćma rzęsami trzepoce").

      Kotły potem rechocą.

      Na pierścionki tej obok

      świeca płomień nawleka.

      Srebrnych krążków jest tysiąc,

      może tysiąc i jeden.

      Srebrnych krążków jest tysiąc...

      Może czyjś to już Eden?

      Trochę ciepła - nieciepła.

      Nieco wzruszeń - niesilnych.

          Prowadzone na sznurku

          przytłumione andanta

          wspomnieniami cerują

          te dziurawe nostalgie.

          Zgubię wyspy szczęśliwe,

          porwę, zdepczę jesienie.

          ("Spod smyka zielony kurz").

          ...Cienie zamgleń - półśnienie.

      Szyby z deszczem w duecie

      w ironicznym tremolo

      wybijają: "To nie to".

      (Loser wargi przygryza).

      I zarżały w "Akwarium"

      niemarzenia wrześniowe,

      że to nie Ta, to nie tak.

      ....Gdzież akordy durowe?!

      Warszawa, 1974 r.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      środa, 07 grudnia 2016 19:11

Kanał informacyjny