wiersze nienapisane

Wpisy

  • piątek, 30 listopada 2012
    • SIADŁO LATO, SUNIE ZIMA

      To już 24-ty nowy (niepublikowany) wiersz w 53 wpisie tutaj.

      BO

       

              Siadło lato,

             sunie zima

             i jest sobie

             bardzo zimno –

             bardzo zimno w sobie.

             Ale nie panikuj,

             Nieznajomy,

             milionowy Przyjacielu,

             bo i jesień, i wiosna –

             bo nic nie jest

             tak do końca

             i naprawdę tym

             na co wygląda.

       

             Nie panikuj.

             Uspokój się,

             wstań i stań,

             by pozbyć się żalu

             na drodze swoich

             siebie poszukiwań,

             bo i tak później –

             pomimo rozlicznych

             prawdziwych pozorów –

             będziesz chciał zmienić,

             będziesz zmieniał wszystko,

             nie zmieniając naprawdę

             niczego.

       

             Więc stań i wstań.

             Bo przecież, drogi –

             niezliczony dla nas –

             Przyjacielu,

             jedyne, co się liczy

             w Tobie –

             Twoje tajemnice.

             Jedyne, co jest

             Twoje naprawdę,

             to Twoja samotność.

       

       

       

             Warszawa, 2008 r.

             

       

       

       

       

       

       

       

            

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 30 listopada 2012 10:15
  • poniedziałek, 26 listopada 2012
  • czwartek, 22 listopada 2012
    • Bardzo mi przykro, proszę Pani

      Po krótkiej odskoczni wracamy do siebie.

      Właśnie rozpoczyna się druga 50-ka wpisów. Z tej okazji tytułowy wiersz z tomika "Bardzo mi przykro, proszę Pani" dla niektórych dla przypomnienia:

      BARDZO MI PRZYKRO, PROSZĘ PANI

      Że nie pędzę

      temu światu

      na ratunek,

      bardzo mi przykro,

      proszę Pani.

      Że świata

      nie zmieniam?...

      Ja szukam tylko,

      tylko szukam

      tych paru słów,

      których nie słyszałaś,

      innej ich melodii,

      rytmu, barwy,

      brzmienia.

       

      Że prawdy jedynej

      dla wszystkich

      nie szukam,

      bardzo mi przykro,

      proszę Pani.

      Że świata w ten sposób

      nie zmienię?...

      Ja chciałbym,

      chciałbym tylko,

      choć wiesz, że to nieproste,

      razem z Wami

      od nowa

      i wciąż od nowa

      przeżywać zdziwienie.

      Że nie pędzę

      temu światu

      na ratunek,

      prawdy jedynej

      dla wszystkich

      nie szukam,

      bardzo mi przykro,

      proszę Pani.

      ... Że świata nie zmieniam?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 listopada 2012 13:34
  • środa, 21 listopada 2012
  • wtorek, 20 listopada 2012
  • poniedziałek, 19 listopada 2012
    • NON NOTUS

      Nowy, to znaczy jeszcze nigdzie niepublikowany wiersz. Jak zawsze, jest to szkic i - być może - także dzięki Wam będzie poprawiony.

      NON NOTUS

       

            Moje obierki –

            najdłuższe serpentyny.

            Wykrojone oczka

            ze sterty kartofli –

            cekiny.

       

            Ja zawsze mam czas.

            Ja mam czas, więc

            czytam „Metro”, „Echo dnia”

            i inne bezpłatne gazety,

            wydawane na rogach

            hałaśliwych ulic

            lub bezpośrednio z rąk

            przebranych bezrobotnych,

            wcześniejszych emerytów…

            Mam taki czas,

            więc wiem nie tylko

            z policyjnych statystyk

            o dużej liczbie N.N.

            i także z zarządów

            cmentarzy komunalnych,

            co pod płotem ich

            nazwali Non Notus,

            że ci już wyraźnie

            wyprzedzają „Kowalskich”.

       

            Więc sporo wiem

            i dlatego może jestem

            tą grubą niezgrabną dziewczyną

            i koleżanką okolicznościową

            przebojowej koleżanki,

            co jeszcze ładniej błyszczy

            na jakimś tam tle.

            Więc śmieję się

            ze wszystkich najgłośniej

            ze wszystkich jej dowcipów

            i przeżywam bezgranicznie

            nieswoje miłości, balangi,

            niestrawności…

            podczas rzadkich

            wspólnych wypraw

            do centrów handlowych.

       

            To ja jestem

            tym chłopcem na posyłki,

            tym ostatnim

            i czwartym do brydża,

            co psa wyprowadza

            i kwiatki podlewa

            u zamorskich

            w tej chwili sąsiadów.

            Ja tą starą panną

            i starym kawalerem, 

            dającym sobą pomiatać

            szwagrom i bratowym

            i jestem zapraszany

            grubo przed przyjęciem,

            gdy brak cateringu.

       

            To ja tą sąsiadką

            i wszystkim po trochu,  

            co zawsze przypilnuje

            i na noc zostanie

            z niespodzianym dzieckiem.

            To ja stroję kościół,

            zamiatam przed plebanią

            i to ja pożyczam

            dwa złote na piwo

            synowi dozorczyni,

            choć wiem dobrze,

            że jestem głupi

            i żem stara wariatka.

       

            Ja nie jestem

            i chyba już nie będę

            żadnym tam non notus

            i żadna nikomu nie znana,

            bo wiem, że jestem

            zawsze

            przydatnym tłem,

            niezbędnym popychadłem,

            pomiataną deską ratunku

            i ostatnim

            czwartym do brydża.

       

       

       

            Warszawa, 2009 r.

           

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „NON NOTUS”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2012 13:57
    • Głupia rymowanka

      Z cyklu "Głupia rymowanka":

      Dzięcielina już nie pała,

      ale Legia znów wygrała.

       

      (Wpis 47, w tym 23 wiersze + 2 stare)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2012 13:51
  • czwartek, 15 listopada 2012
  • czwartek, 08 listopada 2012
    • Całą jesień mam w sobie

      To już 45 wpis. Po 2 starych wierszach teraz nowy (jeszcze niepublikowany) - 23-ci od kwietnia b.r.

      Czy może być? Wszystkie to "nienapisane wiersze", zgodnie z tytułem. Wszystko się może zmienić w nich. 

      JESIENNE (JUŻ) NIEPOKOJE

       

       

            W październiku,

            jak to w liściopadzie,

            liście leżą już

            warstwami ciemniejąc

            na trawie –

            od cynobru do

            co najmniej umbry palonej,

            od sjeny bardziej

            do ochry żelazowej,

            od wiewiórki do

            brunatnego niedźwiedzia.

            Idziesz przecież

            od jakiegoś już

            czasu bezwiednie

            na jesień.

       

               Ale jak  tu iść

               i jak tutaj

               i już teraz

               powoli, powoli –

               tak krok po kroku –

               uczyć się żyć

               trochę wolniej,

               kiedy właśnie

               na Famulach

               czarki szkarłatne,

               bezwstydne nimfetki,

               uczyniły swój wiosenny

               czarci krąg?

       

               Przecież idzie

               od jakiegoś czasu

               na jesień?!

       

               A tu nad Bagnami

               fruwają wkoło,

               kołysząc się

               jak barkarole

               na sześć ósmych,

               altówki i wiolonczele

               o zbyt krągłych

               jak na tę porę

               i bardziej niż

               kształtach dziewczęcych.

       

               Jeszcze bliżej,

               nad łąką, nad buczyną

               łuna czerwona

               i poświata ognia,

               a tuż za płotem

               obok Ciebie

               na gałęziach zgiełk –

               szkarłat lakowy, oranż

               lub czerwień kadmowa –

               i niepokoje stare

               i nowe, z chwilą

               każdą nowsze.

       

            Szarości Payne’a,

            łaskiś pełna,

            jak nam się uczyć

            żyć trochę wolniej,

            kiedy mamy

            na barkach,

            w głowie

            na głowie

            całą jesień na sobie,

            już w sobie?

       

       

       

            Ostrówek, 2009 r.

       

              

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 listopada 2012 14:37
  • wtorek, 06 listopada 2012
    • Listopad

      Jako że mamy listopad, wiersz z 2007 r. z tomiku "Bardzo mi przykro, proszę Pani".

      JUŻ LISTOPAD

      Wiosną,

      jak to wiosną,

      złość,

      jak rzeki,

      zbyt często

      występuje z brzegów.

      A teraz

      pózna jesień

      miesza w balii

      już błękity z szarością.

      Więc może

      już niedługo

      mróz skuje wreszcie

      pyski strumieniom.

       

      Ostrówek, 2007 r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 listopada 2012 12:27

Kanał informacyjny