wiersze nienapisane

Wpisy

  • czwartek, 29 stycznia 2015
    • 473 torebki

      Przepraszam tych, którzy pomyśleli o imponującej kolekcji torebek - dodatków do damskiej garderoby. Chodzi o to, że mam już 473 torebki z cukrem (kwadratowe, ruloniki, z kostką w środku, okrągłe, no i osobno cukier biały i brązowy. Ostatnio zasilili mnie Basia, Tomek, Ela, no i jak zawsze niezawodni: B.R. i S. K.

      Kto sprawi, że dobiję do 500? Pozdrowienia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 stycznia 2015 16:03
  • wtorek, 27 stycznia 2015
  • niedziela, 25 stycznia 2015
    • BO NAZWĄ RASISTĄ, ISLAMOFOBEM...

      Już w latach 2002 - 2006 napisałem wiersz pt. "Nasze miejsce". jakę aktualny, bo mówi o naszej słabości, tchórzostwie wobec przemocy, wobec terroru mniejszości, o przesadnej poprawności politycznej i jej skutkach. I o tym, że to prowadzi do naszego samobójstwa. Ulegamy, przymykamy oczy, bo inni, bo innej religii i koloru skóry, bo bezrobotny, albo tatuś pijak, więc trzeba zrozumieć i wybaczyć. Oto fragmenty tego wiersza:

      "Nasze miejsce pod płotem samobójców

      pośród zwiędłych badyli, starych opon,

      łopianów, sterty śmieci i petów

      tanich papierosów...

      ...Dałeś palec - obcięli, ogryźli

      do kości białej. Dałeś rękę - to samo.

      I czekamy, przełykamy to wszystko

      z niesmakiem.

      ...Dzielisz włos na czworo i tłumaczysz

      wygodnie i łudzisz się, że na tym

      poprzestaną, jakby całe zło na tym świecie

      już zostało zrobione...

      ...Nasrali nam - pamiętasz? - na początku

      w salonie, alkierzu lib pokoju gościnnym.

      - Toż to pewnie - mówiłeś - jeden wybryk

      odstających ludzi, swoisty happening.

      Dajmy i im szansę, bo mieli - być może -

      do tej pory pod górkę...

      ...Poszerzamy granice słabości -

      ci posuną się dalej. Nie przeczuwasz - już wiesz.

      Użyteczni chwilowo idioci oglądamy sę

      tęsknie za sobą: może ty, może on.

      Nic z tego. I siedzimy, jak kapcie na łapciach,

      i skomlimy, skomlimy bez końca

      w wygodnej do niedawna uległości...

      ...Nasze miejsce pod płotem niepoświęcone...

      ... Czają się cienie po okapach,

      deszcz gra w kamiennych gargulcach".

      ...

      ...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 stycznia 2015 12:42
  • wtorek, 20 stycznia 2015
    • Jak kamyk w bucie

      Wierszyk sprzed 5 lat:

      KAMYK W BUCIE (Joannie Szczepkowskiej)

      Uwiera na Lipowej, Nowym Świecie

      i Starym Arbacie ostry kamyk

      w niemarkowym bucie,

      jak Andrzej Branicki,

      co gadać z nim,

      o niczym gadać

      w żaden sposób nie sposób.

          Łaził po swoich przydrożach.

          Szwendał się raz, a raz w inną,

          podejrzaną stronę,

          siejąc niejaki niepokój

          wśród obywateli.

          Jego cień - jego cierń -

          może ubiór, spojrzenie

          lub stawianie kroków

          mogły świadczyć o wszystkim

          z wyjątkiem, że do nich

          przynależy. Snuł się więc

          jakiś taki inaczej opakowany.

          Nie był w mowie słodki

          i zajmujący wielce,

          raczej drażnił, jak stukot

          starej maszyny do pisania

          lub styropian o szyby

          pocierany w marmurach.

          Łaził, wciąż uwierając,

          w lekkiej mgiełce

          pobłażliwości, przechodzącej

          coraz częściej w irytację.

          Spoglądali po sobie,

          później obok lub ponad,

          unikając kontaktu wzrokowego.

          I szukali, czekali z nadzieją

          na przydatnych w takich

          chwilach czujnych wykidajłów

          i selekcjonerów, którzy wiedzą

          kto, co, po co, wypada,

          czy się nada...

          Bo osobnik wyraźnie przesadził

          strasząc odstawaniem

          całym sobą od stada.

      Warszawa, 2010 r.

         

         


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 stycznia 2015 13:50
  • niedziela, 18 stycznia 2015
    • Poezja? Poeta?

      Minęło już 40 lat od debiutu, a może "debiutu". Czas na jakieś czegoś podsumowanie. Zaczęło się od "Radaru", który wydrukował 2 moje wiersze pod koniec 1974 r. lub na przełomie 74/75. Chwilę później był "Nurt". Później nastąpiła przerwa w pisaniu.

      Przez 40 lat:

      1. Wydrukowano mi w czasopismach aż 11 wierszy, w tym:

      - 2 w "Radarze"

      - 1 w "Nurcie"

      - 1 w "Magazynie" (pismo nieliterackie)

      - 4 w "Migotaniach"

      - 3 w "Akancie".

      2. Wydałem 2 i 1/4 tomiku wierszy (w sumie 175 wierszy)

      - "Bardzo mi przykro, proszę pani" w 2009 r.

      - "Wieczory, popołudnia..." w 2013 r.

      - "Świat jeszcze merda ogonem" w 2007 r. - sposób prawie chałupniczy, bez numeru ISBN (zbiorek 8 wierszy tylko).

      3. Były 2 mało znaczące recenzje pierwszego z wymienionych tomików w 2 czasopismach.

      4. Napisałem w sumie 210 wierszy, w tym - jak sądzę - ok. 20 naprawdę dobrych i znaczących.

      5. 2 cytowania fragmentów wierszy w internecie.

      6. Kilkanaście pochwał od znajomych, plus kilka na blogu.

      7. 1 mój udział w dyskusji o kondycji współczesnej polskiej poezji (uwagi wysłane mailem).

      8. Udziału 0 w jakichkolwiek konkursach i 0 w spotkaniach poetyckich.

      9. wzmianek 0, uwag 0, opinii 0 w środowisku poetyckim (literackim).

      10. 0 wahań z mojej strony na temat: czy to ma sens.

      11. Wiem, że będzie więcej moich rzeczy już od lutego.

      Tak mi minęło 40 lat pisania.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 stycznia 2015 19:42
  • piątek, 16 stycznia 2015
    • 30 wystarczy(?)

      W październiku ubiegłego roku Tomas Venclova udzielił wywiadu "G.W.". Zapamiętałem go (wywiad) z wielu powodów Choćby dlatego, że powiedział m.in. iż napisał do tej pory 210 wierszy, a to dokładnie tyle ile ja do tej pory. Zwykły przypadek. Przy okazji pomyślałem: "Taki poeta, znany na całym świecie napisał tylko 210 wierszy, a przecież pisze już kilkadziesiąt lat. Tymczasem nasi modni 30=latkowie, królujący niepodzielnie na łamach pism literackich i nie tylko, mogą się pochwalić 1000 swoich dzieł, a niektórzy dociągają do 1500. Przy okazji zasiadają w jury rozmaitych konkursów, recenzują siebie nawzajem itd. No, geniusze!".

      Venclova przypomniał też słowa Nadieżdy Mandelsztam, "że jeżeli człowiek napisze 30 dobrych wierszy, to wystarczy... przed samym sobą...". Muszę przejrzeć te swoje 210; ile z nich uznam za dobre? 10? 15? Jeszcze nie wiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      piątek, 16 stycznia 2015 14:58
  • poniedziałek, 12 stycznia 2015
    • Daleki od patyka

      KOSTUR NA DROGĘ

      Gdy wkoło głogi, pokrzywy

      i barszcz Sosnowskiego,

      weź kostur na drogę.

      By znaleźć wyśniony,

      ten jeden jedyny owoc,

      ukryty daleko w dzieciństwie -

      na przykład poziomkę

      pulsującą sokiem

      wszystkich dawnych lasów

      albo jeżynę soczystą

      i krwistą od zatrapań

      wszystkich i ran -

      weź kostur na drogę.

      Na osty, łopiany

      i cierniste miedze

      weź kostur poręczny

      i niezbyt sękaty, w sam raz.

      Twardy, nie za suchy

      i nie nazbyt giętki,

      dolną częścią cieńszy,

      lekko zakrzywiony,

      daleki od patyka, w sam raz.

      Żeby znaleźć tę jedną

      myśl większą, soczystą,

      prawdziwie prawdziwą

      pośród chaszczy codziennych -

      weź kostur ze sobą.

      Znajdź kostur na drogę

      do odgarniania, do odganiania

      wszystkich mało znaczących

      zadrapań, oparzeń i ran.

      Ostrówek, 2007 r.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 stycznia 2015 23:09
  • czwartek, 08 stycznia 2015
    • Czarna lafirynda

      "Czarna lafirynda,

      po domu się szwynda.

      Ojczyzna jej dynda.

      Ktoś radę mi z Chin da? (cytat z wiekopomnego dzieła nieznanego artysty).

      Co z tego, że ma piękne zielone oczy, jest gibka i zgrabna. Co z tego, że potrafi być przymilna i siadać na kolanach. Co z tego... Jest zaborcza i robi co chce, jak nie przymierzając Putin. Anektuje całe przestrzenie, przeszkadza. Jest namolna i uciążliwa.

      Siadam do gazety - rozwala się na niej. Chcę coś wreszcie napisać - kładzie się na klawiaturze i każe się głaskać. Itd., itp. Czarna lafirynda - kotka, zwana przez innych Groszkiem.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 stycznia 2015 15:55
  • wtorek, 06 stycznia 2015
    • Wirus anhedonii w Polsce

      Naukowcy odkryli,że na ziemiach polskich zadomowiony jest od lat wirus anhedonii. Na mapie Europy, obrazującej występowanie tego wirusa, tylko Polska zabarwiona jest na czerwono. Zaledwie kilka krajów (m.in. Portugalia, Węgry, Litwa...) ma kolor różowy, a np. w takiej  Dani ta choroba w ogóle nie występuje.

      ANHEDONIA, to całkowity brak umiejętności odnajdywania radości w życiu, niedostrzeganie żadnych pozytywów w otoczeniu, zgorzknienie, narzekanie, skwaszony wyraz twarzy.

      No, to już wszystko jasne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      krzysztofzdunek
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 stycznia 2015 13:55
  • niedziela, 04 stycznia 2015

Kanał informacyjny