wiersze nienapisane

Wpis

sobota, 13 maja 2017

Dla Natalii

W RADOSNYM ZADZIWIENIU

                                                                                  (Dla Natalii)

       Wiem, że spotkasz nierzadko

       na swej przyszłej drodze

       ostre trawy i chaszcze,

       skołtuniałe ciernie.

       To nic.

       To dla Ciebie dziś, popatrz,

       czarny dzięcioł przyleciał

       w czerwonej czapeczce,

       jak zwiewny kardynał,

       i stuka w naszą sosnę

       żółtym pastorałem.

           Wiem, że spotkasz na pewno

           gdzieś kiedyś na drodze

           szorstkie deszcze, kamienie

           i niejeden cień.

           To nic.

           To dla Ciebie dziś, popatrz,

           świetliki się zatrzymały

           teraz na krągłościach fal,

           kiedy miotłą z żarnowca

           słońce zmiata za morza

           zażółconą mgłę.

       To nic i nieważne

       co będzie, jak będzie  –

       w Warszawie, albo Kopenhadze –

       byleby Twoje oczy pozostały

       w radosnym zadziwieniu,

    

 

       Kopenhaga, wrzesień 2014 r.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
krzysztofzdunek
Czas publikacji:
sobota, 13 maja 2017 19:37

Polecane wpisy

  • Masz też inne światy

    ZAGINIONY ŚWIAT W razie nagłej potrzeby lub pilnej konieczności masz przecież wokół także inne światy. Jeden przed drugim się skrywa, trzeci przed siódmym uciek

  • Secundo

    A ten wiersz zajął II miejsce: WIARA NADZIEI Wiara nadziei; nadzieja wiary: Jest gdzieś wśród innych tylko moja sosna. Jest gdzieś wśród wielu całkiem

  • I miejsce

    Chwalę się: W niedzielę w jednej z warszawskich galerii odbył się finisaż wystawy malarstwa. Oprócz wielu atrakcji był konkurs na najlepszy wiersz (wiersze) do

  • pierwociny

    korona sierpniowa w pierwocinach skrzy niepewna jutra nim dzwony za prawdę zabiją pochylą się ci z kieszeniami wypełnionymi grzechem kamienie słów cisną przed s

  • klucz donikąd

    pomiędzy tym co było a tym co będzie nie ma zaprawdę nic. nie zagłębiamy się w starodruki przeszłości. balansujemy na linie codzienności przeciągając ją między

Trackback